Na łamach portalu niezalezna.pl pisaliśmy już, że film „Ida” Pawła Pawlikowskiego został nominowany do Oscara w dwóch kategoriach: „najlepszy film nieanglojęzyczny” oraz „najlepsze zdjęcia”. Tymczasem nasi publicyści wielokrotnie zwracali uwagę na antypolską wymowę filmu, porównując go choćby do wzbudzającego ogromne kontrowersje „Pokłosia”.

Nominacja „Idy” do Oscara to kolejne międzynarodowe wyróżnienie dla filmu Pawła Pawlikowskiego. Wcześniej obraz zdobył pięć Europejskich Nagród Filmowych oraz był nominowany do Złotych Globów i zdobył prestiżową nagrodę nowojorskich krytyków filmowych. „Gdziekolwiek film Pawła Pawlikowskiego „Ida” się pojawia, tam triumfuje, rozbudzając nasze apetyty na Oscara. Co ekspertom podoba się bardziej? Czy forma tego filmowego arcydzieła, czy jednak wątpliwy moralnie przekaz?” - zastanawiała się na łamach „Gazety Polskiej Codzienie” Sylwia Krasnodębska.

„Ida” to polsko-duńska koprodukcja. Akcja filmu toczy się w latach 60. w Polsce. Anna jest nowicjuszką, sierotą wychowywaną w zakonie. Przed złożeniem ślubów matka przełożona stawia warunek: Anna musi odwiedzić swoją ciotkę Wandę, jedyną żyjącą krewną. Obie wyruszają w podróż, która ma im pomóc nie tylko w poznaniu tragicznej historii ich rodziny, ale i prawdy o tym, kim są.

Bardzo krytycznie do filmu Pawlikowskiego podchodzi Tadeusz Płużański, który podkreśla, że inspiracją dla głównej bohaterki filmu była stalinowska prokurator. W filmie jednak postać głównej bohaterki ukazywana jest w inny sposób, często wzbudzający nawet sympatię i współczucie.

- Inspiracją dla bohaterki filmu „Ida” była krwawa stalinowska prokurator Helena Wolińska, morderczyni m.in. gen. Fieldorfa „Nila”. Ale to niejedyny problem z nagradzanym obrazem Pawła Pawlikowskiego. Większym jest to, że Polacy są tam mordercami. O Niemcach znów nie ma ani słowa. Tak jak w zakłamanym „Pokłosiu” - pisał na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” Tadeusz Płużański,publicysta polityczny i historyczny, prezes Fundacji „Łączka”

Nie ma wątpliwości, że film porusza wiele kontrowersyjnych kwestii. Pojawia się nurtujące pytanie o obecność Boga w starciu z codziennością oraz kwestia rozliczenia przeszłości. Według Sylwii Krasnodębskiej z "GPC",  „te dylematy, obecne w nas każdego dnia, są tu wykorzystane po to, by katolicy znów mogli się okazać hipokrytami”.

- Surowe zdjęcia, rewelacyjna kreacja jednej z najlepszych polskich aktorek – Agaty Kuleszy i piękna muzyka, stworzyły w sumie bardzo spójny artystycznie i zachwycający obraz. Arcydzieło, zbudowane na zgniłej fabule, w której Polacy ratujący Żydów mają krew na rękach, a stalinowska prokurator jako jedyna zdaje się mieć w tej opowieści szczere serce. Zresztą Agata Kulesza właśnie za to jest najbardziej chwalona. Zagrała morderczynię w sposób, który wzbudza u widza sympatię – pisała Sylwia Krasnodębska na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” jako jedna z pierwszych zwracając uwagę na kontrowersje związane z filmem „Ida”.

Już w opublikowanej po kinowej premierze filmu recenzji „Codzienna” zwracała uwagę na pułapki, czyhające na widza w fabule „Idy”.

„Nie chodzi przecież o to, by przedstawić świat idealny, lecz o to, by zachować proporcje przybliżające go do świata rzeczywistego. Tylko tyle i aż tyle. Jeden zdradza, drugi ratuje, jeszcze inny ma niespójny życiorys. Takie jest życie i jego piękno. Szkoda, że przełożone na fabułę filmową staje się znów karykaturą ludzkich postaw” - pisała „Gazeta Polska Codziennie” w recenzji filmu tuż po jego kinowej premierze w październiku ubiegłego roku.