Z gdańskiego cmentarza garnizonowego wydobyto szczątki czterech osób. Znajdują się wśród nich najprawdopodobniej „Inka” i „Zagończyk”. - Zdziwię się, jeśli po badaniach okażę się, że to nie ona – mówił prof. Krzysztof Szwagrzyk cytowany przez telewizjarepublika.pl mówiąc o Danucie Sziedzikównie.

Prof. Krzysztof Szwagrzyk pełni funkcję pełnomocnika prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówków ofiar terroru komunistycznego.
- Czekamy już tylko na oficjalne potwierdzenie, że w Gdańsku znaleźliśmy „Inkę” i „Zagończyka” – powiedział prof. Szwagrzyk.

Na głębokości 49 cm, pod chodnikiem, na cmentarzu w Gdańsku znaleźliśmy cztery osoby, wśród nich najprawomocniej jest „Inka” ” – powiedział prof. Szwagrzyk podczas wykładu zorganizowanego na Uniwersytecie Warszawskim przez organizacje Młodzi dla Polski.
 
W najbliższym czasie na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie zostaną przeprowadzone prace ekshumacyjne.
 
Danuta Siedzikówna ps. „Inka” urodziła się 3 września 1928 w Guszczewinie. Była sanitariuszką 5 Wileńskiej Brygady AK. W wieku 17 lat , została skazana na śmierć przez komunistyczny sąd i stracona. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 roku w Gdańsku.
 
Wraz z "Inką" zginął - również skazany na śmierć, 42-letni ppor. Feliks Selmanowicz ps. Zagończyk. Jako ochotnik uczestniczył on w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Od stycznia 1944 był żołnierzem 3. Wileńskiej Brygady AK, z której przeniesiony został do 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. "Łupaszki", gdzie pełnił funkcję zastępcy dowódcy plutonu. Został aresztowany w lipcu 1946 roku” – czytamy na telewizjarepublika.pl.
 
Działalność Inki i jej towarzyszy z 5. Brygady Wileńskiej AK zmierzała do odzyskania niepodległego bytu państwa polskiego – uznał w 1991 roku Sąd Wojewódzki w Gdańsku.