Rosyjska ekspansja szpiegowska. Ujawnione za granicą operacje FSB wyzwalają z naiwności

Gdy kilka lat temu polskie służby specjalne zaczynały współpracę z FSB, mówiono o wspólnych działaniach ochronnych przed terrorystami.

Flickr
Gdy kilka lat temu polskie służby specjalne zaczynały współpracę z FSB, mówiono o wspólnych działaniach ochronnych przed terrorystami. Brzmiało to naiwnie, ale dla tych spośród szefów, którzy nie rozumieją albo nie doceniają rosyjskiego systemu pracy wywiadowczej, było to wystarczające. Współpraca z FSB jest kontynuowana, pomimo jednoznacznych danych, że nie jest to służba zajmująca się tylko terroryzmem - pisze "Gazeta Polska".

Rosyjskim prowokacjom z wykorzystaniem łodzi podwodnych, samolotów, rozmieszczania broni rakietowej, manewrów przy polskiej granicy towarzyszy usypiająca fala oświadczeń polskich czynników rządowych twierdzących, że jesteśmy przygotowani, a nawet... kupiliśmy już rakiety do F-16. W rosyjską strategię straszenia Zachodu włączyła się FSB (rosyjska służba specjalna), która ujawniła, że przez 15 lat otrzymywała tajne informacje o działaniach estońskich, amerykańskich i innych zachodnich służb specjalnych od swojego agenta, pracującego w estońskim kontrwywiadzie. Agent ów trzy lata temu, nie niepokojony przez nikogo, wyjechał do Moskwy. Nietrudno uznać, że jest to mało finezyjny sygnał do wszystkich rządów strefy postsowieckiej, a zwłaszcza do tych, które podobnie jak Polska, nie dokonały opcji zerowej w służbach specjalnych po 1990 r.

Klasyka szpiegostwa

Uno Puusepp, syn sowieckiego oficera, w latach 70. został przyjęty do KGB po przeszkoleniu w dywersji radiowej. Kiedy Estonia uzyskała niepodległość w 1991 r., znalazł się w niewielkiej grupie byłych funkcjonariuszy KGB, którzy zostali przyjęci do KAPO (Kaitsepolitseiamet – estońska policja bezpieczeństwa). Znalazł się w służbie technicznej, odpowiedzialnej m.in. za zakładanie podsłuchów. W 1996 r. Puusepp rozpoczął pracę dla rosyjskiego FSB, utrzymując kontakt z Rosją poprzez pośrednika, którym był jego dawny kolega Nikołaj Jermakow. Miał on liczne związki z Moskwą, często tam jeździł i pośredniczył między Puuseppem a FSB. Informacje przekazywane przez Puuseppa umożliwiły Rosji przerwanie operacji CIA i NSA, które próbowały podłączyć się do światłowodu łączącego ambasadę Rosji w Tallinie z Moskwą. Rosjanie poczekali, aż Amerykanie zainstalują bardzo drogi system, a potem rozpoczęli eksploatację innego kanału komunikacyjnego. Rosjanie otrzymywali także kopie tajnych raportów KAPO wysyłanych do najwyższych czynników państwowych w Estonii oraz raporty ze spotkań z sojuszniczymi służbami wywiadowczymi (państw bałtyckich, Finlandii, Wielkiej Brytanii i Niemiec). Dzięki zdradzie Puuseppa Rosjanie znali skalę działań NSA (amerykańskiej agencji nasłuchu elektronicznego) w Europie długo przed sprawą E. Snowdena.

Rosyjska siatka

Puusepp miał także dostęp do informacji o próbach werbunku podejmowanych przez zachodnie służby wobec rosyjskich obywateli oraz o rosyjskich dyplomatach objętych obserwacją. Informacje przekazane przez Puuseppa pozwoliły na ujęcie byłego oficera rosyjskiego wywiadu (Valery Ojamae), który w 1999 r. zaproponował współpracę służbom zachodnim i przez rok współpracował z brytyjskim wywiadem. Po aresztowaniu został skazany na siedem lat więzienia. Podobnie na podstawie informacji przekazanej przez Puuseppa oskarżono o szpiegostwo pułkownika rosyjskiej Straży Granicznej Igora Wiałkowa. Porażki KAPO zaniepokoiły USA. Po kilku latach poszukiwań aresztowano byłego oficera KGB Vladimira Veitmana, który pracował w tym samym wydziale i został zwerbowany przez N. Jermakova. Nie odkryto wtedy działalności Puuseppa. Veitman przyznał się do współpracy z Rosjanami (m.in. miał kontakt z Walerim Zencowm, który zwerbował do współpracy z SWR Hermana Simma) i został skazany na 15 lat więzienia.

Estońska seria

Zachodni specjaliści twierdzą, że rosyjska ekspansja szpiegowska ery Putina doszła do poziomu przekraczającego pracę wywiadu ZSRS w najgorętszych latach zimnej wojny. Biorąc pod uwagę, że Estonia jest państwem o populacji około 30 razy mniejszej niż Polska, możemy założyć, że w służbach bezpieczeństwa Estonii pracuje proporcjonalnie mniej funkcjonariuszy. Od 2009 r. tamtejszy kontrwywiad zatrzymał Hermana Simma, Alekseia Dressena, Vladimira Veitmana, a Uno Puusepp uciekł do Rosji. Wszyscy czterej mieli ten sam element kariery zawodowej – zaczynali służbę w republikańskim (tzn. estońskim) sektorze bezpieczeństwa przed 1991 r. W Polsce natomiast dzieją się rzeczy zadziwiające.                

Pretorianie sojuszu

Nie doczekał się jeszcze poważnego opracowania najczarniejszy rozdział z działania Służby Bezpieczeństwa (tzw. wywiadu PRL też – jeżeli ktoś ma wątpliwości, czy wywiad PRL to było SB, to niech spojrzy w treść roty ślubowania składanego przez funkcjonariuszy). Współpraca PRL-owskich służb specjalnych z ZSRS, łącznie z przekazywaniem najważniejszych materiałów, spraw i kontaktów do Moskwy. Istniał wspólny system gromadzenia wiedzy o przeciwniku. Realizowano wspólne operacje wywiadów KGB i SB, czym zajmował się jeden z zapomnianych wydziałów Departamentu I MSW PRL. Znamienne jest także, że od połowy lat 80. nastąpiła eskalacja szkoleń dla funkcjonariuszy bezpieki cywilnej i wojskowej.  

Całość artykułu w tygodniku "Gazeta Polska"

 

Źródło: Gazeta Polska

Andrzej Kowalski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo