Oburzające decyzje Ministerstwa Kultury, chamstwo rzecznika Telewizji Polskiej, pieniądze i nagrody za obrażanie Polaków. Prezentujemy najbardziej skandaliczne wydarzenia tego roku w kulturze – pisze Sylwia Krasnodębska w „Gazecie Polskiej Codziennie”.

1. Golgota Picnic i smarkacze. Próba wystawienia bluźnierczego spektaklu na Malta Festival, w którym o Jezusie mówi się, że był „k... diabła” szczęśliwie, dzięki protestom, skończyła się fiaskiem. Jednak w wielu miastach zorganizowano pokazy nagranej sztuki i odczyty obrażającego katolików tekstu. Był to efekt działania organizatorów festiwalu. – Dyrektor festiwalu Michał Merczyński zachował się jak smarkacz, który został przyłapany na paleniu papierosów w toalecie szkolnej, a przechwala się kolegom, że i tak będzie palił, tylko że tym razem za śmietnikiem – mówi „Codziennej” publicysta i muzyk Jan Pospieszalski.

2. Żołnierze wyklęci przez ministra kultury. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego odrzuciło wniosek o unijne dofinansowanie dla projektu nowoczesnego Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Skandaliczne jest to, że w kategoriach: ocena potrzeby realizacji projektu, ważność projektu z punktu widzenia polityki kulturalnej państwa i aspekt społeczny komisja przyznała... zero punktów!

3. Żydzi tak, papież nie. Po tym, jak okazało się, że w przyszłorocznym budżecie ministra kultury przeznaczono na Muzeum Jana Pawła II 16 mln zł, pojawiły się w lewicowych mediach słowa oburzenia. Nie słychać ich było wtedy, gdy okazało się, że na Muzeum Historii Żydów Polskich wydaliśmy 270 mln zł.

4. Reakcja rzecznika TVP. Rzecznik TVP Jacek Rakowiecki w odpowiedzi na nasz służbowy mejl napisał, że tkwimy mentalnie w XIX w. oraz że przyjmujemy „zideologizowany i nietolerancyjny punkt widzenia”. W mejlu pytaliśmy o to, czy emitując spot z lesbijkami, TVP nie łamie ustawy o radiofonii i telewizji, zakładającej respektowanie chrześcijańskiego systemu wartości.

5. Wypowiedź Komasy o powstańcach. W rozmowie z „Codzienną” Jan Komasa, reżyser filmu „Miasto 44”, powiedział: „Człowiek w sytuacji zagrożenia robi straszne głupoty. Śmierć, którą pokazuję w filmie »Miasto 44« nie jest wyidealizowana. Co chwilę czytam w pamiętnikach o śmierci w boju z bronią w ręku... Każdy chciałby tak umrzeć. Tymczasem ludzie umierali w dziwny sposób. Śmierć powstańców była czasem głupia i niepotrzebna...”.

6. Zarobek na zwłokach. W warszawskim Instytucie Chemii Przemysłowej obejrzeć można było wystawę zwłok niewiadomego pochodzenia pt. „Bodies Revealed”. Jak się okazuje, oglądanie martwych ciał ludzi jest dla niektórych rodzinną atrakcją.

7. TVP promuje lesbijki. TVP bez pobierania opłaty emitowała spot „Najbliżsi obcy”, który promuje związki lesbijskie. – Chodzi rzecz jasna o tolerancję i prawo do głosu dla wszelkich mniejszości – mówił „Codziennej” Jacek Rakowiecki, rzecznik TVP. Szkoda, że telewizja nie dała takiego prawa stowarzyszeniu Rzecznik Praw Rodziców. Organizacja ta również starała się o emisję spotu w ramach kampanii społecznych. Bezskutecznie.

8. Nagroda za obrażanie Polaków. W Nowym Jorku 25 listopada prestiżowa nagroda International Emmy Awards trafiła do twórców serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. To kłamliwy niemiecki serial zbudowany na historycznym fałszerstwie, który obraża żołnierzy Armii Krajowej. – To wina również naszych władz. Zabrakło ich silnego głosu – mówi „Codziennej” Wiktor Świetlik, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

9. Pieniądze na rechot z polskości. Polacy antysemici, rasiści, religijni hipokryci – to tezy Jerzego Stuhra sformułowane w filmie „Obywatel”. Scenarzysta i reżyser może tak oczywiście przedstawiać swój obraz naszego narodu. Tylko pytanie, dlaczego to my musieliśmy wyłożyć fortunę na ten film. Polski Instytut Sztuki Filmowej przeznaczył na film blisko 3 mln zł, a koproducent – TVP pół miliona.

10. Voodoo Brave festiwal. Wrocławski „Brave Festival”, mający w zamierzeniu być formą dialogu kultur, w rzeczywistości był promocją animistycznych i okultystycznych kultów.