Wczoraj do Sejmu trafiło blisko 300 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „Rodzice chcą mieć wybór”. Marszałek Radosław Sikorski odmówił spotkania z przedstawicielami stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, którzy przynieśli zebrane podpisy. W końcu udało się jednak przekazać podpisy. 

Okazało się, że rodzice w Polsce naprawdę chcą mieć wybór. Może to wreszcie przełoży się na ustępstwa ze strony władzy i przestanie ona traktować nas w nieobywatelski sposób – mówiła Karolina Elbanowska ze stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców. Projekt, który został złożony w Sejmie, zakłada postulaty dotyczące realnego wpływu rodziców na program nauczania, wyboru podręczników szkolnych przez rodziców i nauczycieli, a nie przez rząd, oraz prawa do edukacji przedszkolnej.

W 2011 r. stowarzyszenie zebrało 350 tys. podpisów pod ustawą obywatelską „Sześciolatki do przedszkola”. – W ub. roku mieliśmy milion podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie 6-latków – mówiła Elbanowska.

Chcemy mieć wybór w sprawie edukacji naszych dzieci. Decydować o tym, czy poślemy dzieci do szkoły w wieku 6, czy 7 lat. Dlatego ten projekt trafia dziś do Sejmu – wyjaśniała przed Sejmem Karolina Elbanowska. Inicjatywy stowarzyszenia dotyczą rządowej reformy systemu edukacji, nakładającej obowiązek szkolny na 6-latki.

Stowarzyszenie zgłosiło marszałkowi Sejmu zamiar złożenia na jego ręce podpisów rodziców. – Po wielu dniach oczekiwania na odpowiedź ze strony marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego dowiedzieliśmy się, że niestety nie znajdzie czasu dla przedstawicieli 300 tys. obywateli – mówiła Elbanowska. Okazało się, że nie zostaną nawet wpuszczeni na teren Sejmu. – Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska upierała się, że nie ma miejsca w Sejmie dla naszej kilkunastoosobowej grupy – mówiła Elbanowska.

Podpisy zostały złożone i zapieczętowane a projekt trafił na ręce wicemarszałek sejmu! - podają na facebooku organizatorzy. Formalne liczenie głosów zaczęło się wczoraj o godzinie 16. Pracownicy sejmu powiedzieli, że "ponieważ podpisów jest tak duży zapas parlament najprawdopodboniej nie będzie zwracał się po pomoc w weryfikowaniu głosów do PKW".