Kancelaria Komorowskiego: Nie kazaliśmy zatrzymywać dziennikarzy! Przypomnijmy więc zeznania

Jak wynika z zeznań  policjanta nadzorującego akcję w PKW - polecenie zatrzymania dziennikarzy wydał m.in.

youtube.com

Jak wynika z zeznań  policjanta nadzorującego akcję w PKW - polecenie zatrzymania dziennikarzy wydał m.in. przedstawiciel Kancelarii Bronisława Komorowskiego - pisze weekendowa "Gazeta Polska Codziennie". Dziś szefowa prezydenckiego biura prasowego stanowczo zaprzecza informacjom "GPC". Problem w tym, że w sądowych aktach są zeznania jednego z dowodzących akcją policjantów oraz dyrektora Biura Ochrony KP sprzeczne z wersją ludzi Komorowskiego.

W trakcie rozprawy dziennikarzy Polskiej Agencji Prasowej i Telewizji Republika: Tomasza Gzella oraz Jana Pawlickiego, którzy relacjonowali wydarzenia związane z okupacją sali konferencyjnej Państwowej Komisji Wyborczej - opinia publiczna dowiedziała się o roli kancelarii Bronisława Komorowskiego w interwencji. To ona formalnie wynajmuje budynek władzom PKW. Jak wynika z zeznań prowadzącego akcję policji, przedstawiciel kancelarii Komorowskiego miał decydujący wpływ na podejmowane przez funkcjonariuszy decyzje. – Jeżeli przedstawiciel administratora nie powiedziałby słów „dotyczy również mediów”, zapewne policja sprawdzałaby, czy ktoś jest z mediów, czy nie – zeznał funkcjonariusz policji Sławomir Słupczyński. – To nie była decyzja policji – podkreślił.

Rzeczniczka prezydenta Bronisława Komorowskiego, Joanna Trzaska-Wieczorek zaprzecza. - Kancelaria Prezydenta RP stanowczo dementuje doniesienia jakoby miała jakikolwiek wpływ na zatrzymanie dziennikarzy w związku z okupacją siedziby Państwowej Komisji Wyborczej. Rola pracownika administracji ograniczyła się jedynie do powiadomienia policji o wtargnięciu dużej grupy do budynku i okupacji pomieszczeń PKW przez nieuprawnione osoby - napisała Trzaska-Wieczorek w niedzielnym oświadczeniu.

Przypomnijmy jak o roli kancelarii Komorowskiego mówili zeznający w procesach świadkowie. Oto relacja portalu Blogpress.pl z przesłuchania świadków na procesie Hani Dobrowolskiej i Grzegorza Brauna. Kluczowy fragment dotyczący roli kancelarii i jej szefa Jacka Michałowskiego w akcji policji:

Konrad Komornicki jest dyrektorem Biura Ochrony KPRP. Jego bezpośrednim przełożonym jest Jacek Michałowski, szef kancelarii prezydenta Bronisława Komorowskiego. Brak precyzji w zeznaniach Komornicki usprawiedliwiał zmęczeniem, niepamięcią, zwłaszcza co do czasu poszczególnych zdarzeń. Warto zaznaczyć, że jak wynika z zeznań, zdarzenia miały miejsce w części budynku wynajmowanej przez PKW od Kancelarii Prezydenta. PKW dysponuje własną ochroną. Jak zeznał Komornicki ze strony PKW nie było próśb czy postulatów odnośnie usuwania protestujących, czy dziennikarzy.

Komornicki zeznał: „Zapadła decyzja o wezwaniu zgromadzonych osób w pomieszczeniu PKW o podaniu do informacji do tych osób o żądaniu opuszczenia tego pomieszczenia.” „Dostałem takie polecenie ustne od swojego przełożonego, szefa Kancelarii Prezydenta RP.”

O jakim "podaniu do informacji do tych osób o żądaniu opuszczenia tego pomieszczenia” mówił Komornicki? Więcej na ten temat mówił policjant kierujący akcją wyprowadzenia manifestantów i dziennikarzy, Sławomir Słupczyński.



Na pytanie, czy wyprowadziłby dziennikarza, gdyby mieli np. kamizelki, potwierdzające że są dziennikarzami, zeznał: Nie wiem czy byłby zatrzymany, na pewno byłoby wyprowadzenie, takie było żądanie administratora. Myśmy wyprowadzali na żądanie administratora. Kilka minut później pozwolił sobie na jeszcze większą szczerość.

- Powtarzam po raz kolejny, myśmy działali na żądanie administratora (kancelarii prezydenta - przyp.), który żądał do opuszczenia osób przebywających, w tym również przedstawicieli mediów. Nie wiedziałem co będzie później z wyprowadzonymi. Administrator określił jasno że żądanie wyprowadzenia dotyczy również mediów - podkreślił funkcjonariusz Słupczyński. Na pytanie obrony, mec. Sawickiego, co miałoby go przekonać, że zatrzymany jest, albo nie dziennikarzem, stwierdził: Jeżeli przedstawiciel administratora nie powiedziałby słów „dotyczy również mediów”, zapewne w jakiś sposób policja by sprawdzała, czy ktoś jest z mediów, czy nie. Administrator określił jasno, że żądanie dotyczy również przedstawicieli mediów. To nie była decyzja policji.

Co interesujące, również przedstawiciele  PKW, Stefan Jaworski i Kazimierz Czaplicki w sądzie mówili o aktywnej roli kancelarii prezydenta w całej akcji. Szef kancelarii Bronisława Komorowskiego odnosząc się do tego na sali sądowej, stwierdził (często korzystając z pomocy kartki), że to PKW chciała usunięcia manifestujących. Pytany jednak, co konkretnie rozumie, mówiąc „otrzymałem informację, że PKW oczekuje od Kancelarii Prezydenta rozwiązania problemu”, Jacek Michałowski powiedział, że pismo o takim oczekiwaniu od przewodniczącego PKW, Stefana Jaworskiego otrzymał... dzień po interwencji w PKW!



Oznacza to więc, że wersja najwyższego w hierarchii w kancelarii prezydenta Komorowskiego, Jacka Michałowskiego jest sprzeczna z tym co zeznał dyrektor Biura Ochrony KPRP, Konrad Komornicki.

Kto kłamie?
Wiadomo na pewno, że wersja Michałowskiego nie zgadza się również z tym co zeznał nadzorujący akcję policji. Słupczyński twierdzi, że to "przedstawiciel administratora" był autorem żądania usunięcia dziennikarzy. Z kolei Michałowski przed sądem zeznał, że kancelaria tylko "zaakceptowała" wersję komunikatu, jaką przygotowała policja.
 

 


Źródło: niezalezna.pl

sp
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo