Piotr Tomasz – protestujący przeciwko spotkaniu z komunistycznym propagandystą Danielem Passentem w miejskiej bibliotece w Złotowie – został ukarany. Sąd orzekł, że mężczyzna złamał prawo i wymierzył mu karę grzywny. Obwiniony ma zamiar złożyć apelację.
 

22 stycznia Daniel Passent pojawił się w Złotowie na zaproszenie Miejskiej Biblioteki Publicznej. Nie wszystkim spodobała się wizyta dawnego komunistycznego dziennikarza, który jest zarejestrowany jako tajny współpracownik PRL-owskich służb o pseudonimie "John". Zwłaszcza że była ona organizowana za publiczne pieniądze.

Grupa młodych ludzi trzymała w rękach transparent "TW John won! Precz z komuną". Skandowali również: "Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę"CZYTAJ WIĘCEJ

W związku z tym incydentem w sądzie karnym w Złotowie 27 czerwca rozpoczął się proces Piotra Tomasza. Brał on udział – i nie kryje się z tym – w pokojowym proteście przeciwko wizycie Daniela Passenta w miejskiej bibliotece.
 
„Sprawa dotyczyła pokojowego protestu, który odbył się 22 stycznia 2014 roku w Złotowie. Grupa młodych ludzi sprzeciwiła się zaproszeniu za publiczne pieniądze Daniela Passenta. Przypominamy, że stal on w okresie PRL-u w jednym szeregu z Jerzym Urbanem i Mieczysławem Rakowskim. Między innymi zasłynął tekstami, w których usprawiedliwiał zwalnianie z pracy niepokornych dziennikarzy. Używał przy tym języka typowego dla tamtej epoki (zacietrzewienie, itp.). Ponadto usprawiedliwiał wprowadzenie stanu wojennego. W aktach IPN figuruje zaś jako TW o pseudonimie John”
– cytuje portal 77400.pl strona telewizjarepublika.pl.
 
Piotra Tomasza przesłuchano dopiero 48 dni po proteście. Zebrany materiał dowodowy budził wątpliwości od samego początku. Mimo to sąd dopuścił nieformalne dowody i uznał winę Piotra Tomasza.
 
„Sąd orzekł, że Tomasz jest winny popełnienia wykroczenia z artykułu 51 paragraf 1 Kodeksu Wykroczeń” –
informuje telewizjarepublika.pl (art. 51. kw § 1: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”).
 
Zasądzono 500 zł grzywny oraz pokrycie kosztów procesu w wysokości 150 zł. Orzeczenie sądu nie jest prawomocne. Obwiniony zamierza złożyć apelację.