Po górnikach, kolejarzach, teraz mali i średni przedsiębiorcy domagają się od rządu, by zajął się ich problemami. Musieli protestować przed Sejmem, by wreszcie ich usłyszano. Nie pomogły listy o pomoc wysyłane jeszcze do premiera Donalda Tuska, jak też krytyka, że rząd postępuje gorzej niż mafia. Prawo tworzy dla koncernów, a mały i średni biznes łupi.

Przedsiębiorcy są rozgoryczeni. Uważają, że jak tak dalej pójdzie, to małe i średnie przedsiębiorstwa będą znikały z pejzażu gospodarczego. Rząd bowiem nie robi nic, aby wspierać MSP, mimo że właśnie ten sektor tworzy 67 proc. PKB. – Jesteśmy krajem, który staje się zapleczem produkcyjnym dla korporacji z całego świata. Korporacje takie jak Tesco, Lidl czy Biedronka są zwalniane z podatków, a polscy przedsiębiorcy są zmuszeni do rejestrowania swoich działalności za granicą – mówił Piotr Surmacki, przedsiębiorca związany z branżą internetową. „Płatność podatków tylko od zapłaconych faktur”, „Polscy fachowcy są dumą narodu”, Nie dla podatku od makulatury”, „Uprościć system podatkowy” – takie postulaty m.in. wypisywali protestujący przed gmachem Sejmu.

Badania przeprowadzone przez Konfederację Lewiatan, organizację przedsiębiorców, potwierdzają bolączki, jakie gnębią małych i średnich spośród nich. Ok. 70 proc. badanych firm skarży się na zbyt wysokie podatki oraz na nieprzejrzyste prawo podatkowe. Z tego też powodu rozwija się szara strefa, która podcina działalność legalnie funkcjonujących firm. Na ten problem wskazuje aż 66,7 proc. badanych. W konsekwencji co trzeci zatrudniony w tym sektorze pracuje bez umowy. Aby bronić się przed fiskusem, niemal 30 proc. obrotów w firmach jest ukrywanych. Miliardy złotych traci więc na tym budżet państwa.

Protestujący postulowali zatem uproszczenie prawa podatkowego, podwyższenie kwoty wolnej od podatku oraz zniesienie niezależnej od dochodu stawki ZUS. Obecnie przedsiębiorcy są zmuszeni płacić składki na ZUS, nawet jeśli uzyskują dochód niższy niż wysokość haraczu dla tejże instytucji. Wielu przedsiębiorców musi więc likwidować firmy, choć mogliby funkcjonować, gdyby obniżono im należności dla ZUS‑u, uzależniając wysokość składki od dochodu. Kilka miesięcy temu prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak w liście otwartym do premiera pisał, że rząd postępuje gorzej jak mafia. Prawo podatkowe niż tworzone dla koncernów, gnębi się zaś małych i średnich przedsiębiorców. I nawet tak mocnymi słowami nic nie wskórał. Kontrole, śledztwa i procesy w sprawach gospodarczych nadal ciągną się w Polsce patologicznie długo. Także skrajnie długo trwa odzyskiwanie długów.

Właściciele firm domagają się również zmiany sposobu rozliczania faktur, aby płacić podatek od pieniędzy, które faktycznie wpłynęły na konto, i podniesienia kwoty wolnej od podatku. W Polsce to 3 tys. zł, a w Wielkiej Brytanii – 10 tys. funtów. Polityka rządu doprowadziła do tego, że ponad 100 tys. firm z Polski jest zarejestrowanych na Słowacji, tyle samo w Wielkiej Brytanii, ponad 60 tys. w Niemczech. To tam przedsiębiorcy płacą podatki, a nie w kraju.