Wbrew temu, czego chciałaby władza, aż 68 proc. ankietowanych w sondażu CBOS opowiada się przeciwko przyjęciu przez Polskę euro. Ośrodek badawczy zwraca uwagę, że odsetek przeciwników rośnie. Najwięcej zwolenników było w 2002 r., a więc przed wejściem naszego kraju do UE.
 
Rządzący, z prezydentem Bronisławem Komorowskim na czele, stawiają sobie za cel przekonanie Polaków do zamiany złotego na euro. W tej sprawie władza musi wykonać ukłon w kierunku obywateli, aby zdobyć ich aprobatę, bo nie da się dokonać zmian w konstytucji bez uzyskania bezwzględnej większości w parlamencie. Jak powiedział prezydent Bronisław Komorowski, na razie Polska nie jest gotowa do wejścia do strefy euro, ale do tematu – jego zdaniem – należy wrócić po wyborach parlamentarnych w 2015 r.

Grzegorz Schetyna, minister spraw zagranicznych, wątpliwości nie ma. Przypomniał, że decyzję o przystąpieniu do strefy euro podjęliśmy już 10 lat temu i nie zmienimy jej. Zatem cel jest już wytyczony, niezależnie od tego, co złego by się działo w strefie euro. A przecież, jak na razie, nie płyną stamtąd pozytywne informacje. Stefa euro tkwi w kryzysie, a my dzięki własnej walucie utrzymujemy się jeszcze na powierzchni. Polacy jako suwerenny naród muszą podjąć decyzję samodzielnie. Możemy wejść do strefy euro tylko wówczas, gdy będzie to dla nas korzystne. Na razie nie spełniamy nawet określonych kryteriów.

Niepokoi więc wypowiedź ambasadora Niemiec w Polsce Rolfa Nikela, cytowana przez media, że jego kraj jest bardzo przychylnie nastawiony do bardzo szybkiego wejścia Polski do strefy euro. – Z wielkim żalem postrzegamy to, że przed kryzysem opinia publiczna w Polsce miała bardzo dobre zdanie na temat wspólnej waluty, a teraz mamy 25–30 proc. Polaków, którzy chcą euro – powiedział. I dodał, że konieczne jest zwiększenie komunikacji ze społeczeństwem w tej sprawie. – Jestem wdzięczny prezydentowi Komorowskiemu, że rozpoczął debatę na temat euro, gdyż jest ona niezbędna – stwierdził. Można interpretować jego słowa jako nacisk na polskie władze, by Polska wreszcie do strefy euro przystąpiła. Pytanie tylko, komu by to wejście bardziej się opłacało.
 
Z sondażu CBOS‐u (ośrodka rządowego) wynika bowiem, że w wypadku przyjęcia przez Polskę euro aż 67 proc. badanych (wzrost o 7 pkt. proc. w stosunku do lutego 2013 r.) spodziewa się, iż zwykli ludzie na tym stracą. Przeciwnego zdania było 20 proc. ankietowanych (5 pkt. proc. mniej niż w lutym 2013 r.).
 
Wśród niekorzystnych efektów wprowadzenia euro 64 proc. respondentów wskazało wzrost cen, 42 proc. – niekorzystny kurs wymiany, a 27 proc. – utratę przez Polskę możliwości prowadzenia samodzielnej polityki pieniężnej. 59 proc. dostrzega natomiast korzyść jedynie w eliminacji ryzyka związanego ze zmianami kursu złotego wobec euro. Na szali zatem mamy wciąż za dużo ryzyka, by spieszyć się do strefy euro pogrążonej w kryzysie – taki swój osąd przekazali w tym sondażu Polacy.