Unijni urzędnicy wyrazili zgodę na zwiększenie aż o 50 proc. dopuszczalnej normy dotyczącej zawartości trujących azotynów w wędlinach.

Jak informuje „Fakt” w ostatnim czasie unijni urzędnicy zezwolili na podniesienie normy dla stosowanych w produkcji wędlin azotynów oraz innych konserwantów. Zmiana przepisów umożliwia przygotowywanie wędlin, które będą miały znacznie wydłużony termin „przydatności do spożycia”.

Oczywiście zastosowanie tak dużej ilości chemii oznacza, że wędliny będą dłużej wyglądać świeżo – jednak ich wartości odżywcze stoją pod dużym znakiem zapytania.

Nie jest tajemnicą, że dodawane do wędlin azotyny są szkodliwe dla zdrowia, a zwiększenie norm dla ich dopuszczalnej ilości w produktach spożywczych nie pozostaje bez znaczenia. Lekarze podkreślają, że to właśnie azotyny w dużej mierze przyczyniają się do rozwoju chorób nowotworowych, oraz niedotlenienia tkanek.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Polska do tej pory ani razu nie zgłosiła do Komisji Europejskiej wniosku o zakaz stosowania poszczególnych chemicznych konserwantów. Co więcej, już kilka razy Polska występowała o zgodę na podwyższenie norm stosowanych w wyrobach wędliniarskich „polepszaczy”.