Na oficjalnej stronie prezydenta opublikowano sprostowanie, w którym zaprzeczono, iż w kancelarii Bronisława Komorowskiego negocjowano ws. Romana Polańskiego. „To sprawy pozostające w gestii prokuratury i rządu” – napisano.

Roman Polański przyleciał do Warszawy na otwarcie Muzeum Historii Żydów Polskich. Rząd Stanów Zjednoczonych wysłał wniosek do Polski o zatrzymanie reżysera. Jest on bowiem od 36 lat ścigany za gwałt na nieletniej.

W najnowszym numerze tygodnika „Wprost” opublikowano artykuł pt. „Ścigany”. Izabela Smolińska i Cezary Łazarewicz przypominają w nim, że po wniosku USA, Polański dobrowolnie stawił się na przesłuchaniu w krakowskiej prokuraturze, odmówił składania jakichkolwiek wyjaśnień, po czym prokuraturę opuścił. Według autorów, „przyjaciele reżysera od miesięcy negocjowali też z Pałacem Prezydenckim jego nietykalność”.

Prezydencka kancelaria zaprzeczyła tym informacjom. „W artykule pt. „Ścigany” zamieszczonym w numerze 45 tygodnika „Wprost” z datą 3-9 listopada 2014 roku podano nieprawdę, dotyczącą rzekomych negocjacji w sprawie Pana Romana Polańskiego” – napisano w sprostowaniu.

Dodano też, iż nie jest prawdą, że „w Kancelarii Prezydenta RP toczyły się jakiekolwiek negocjacje w sprawie stanowiska państwa polskiego wobec Pana Romana Polańskiego”.

Podkreślono też, że prezydent „nie ma w tej kwestii żadnej roli do odegrania”. Kancelaria odcięła się od sprawy całkowicie, wskazując, że wszystko pozostaje „w gestii prokuratury i rządu, w tym resortów sprawiedliwości i spraw zagranicznych”.

Roman Polański ścigany jest przez USA od 1978 roku. W Los Angeles wykorzystał 13-letnią dziewczynkę. W Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych stosunek płciowy z nieletnią uznawany jest za gwałt. Reżyser przyznał się wtedy do winy, lecz uciekł z USA do Europy przed ogłoszeniem wyroku.

Wielokrotnie sąd amerykański nie zgadzał się na umorzenie sprawy – ofiara i Polański podpisali ugodę – gdyż gwałt w USA ścigany jest z urzędu.