Dziwne przypadki w sprawie Olewnika

Badania toksykologiczne przeprowadzone po śmierci Roberta Pazika, jednego z zabójców Krzysztofa Olewnika, wykazały w jego krwi obecność leków psychotropowych.

Badania toksykologiczne przeprowadzone po śmierci Roberta Pazika, jednego z zabójców Krzysztofa Olewnika, wykazały w jego krwi obecność leków psychotropowych. Takich leków nikt mu nie przepisał, a Pazik ich oficjalnie nie przyjmował, co wynika z dokumentów płockiego więzienia, w którego celi znaleziono powieszonego bandytę. „Gazeta Polska” dowiedziała się, że jednym z wątków śledztwa w sprawie samobójczych śmierci zabójców Krzysztofa Olewnika jest wywieranie na nich presji.

Sprawa samobójczych śmierci w sprawie płockiego biznesmena Krzysztofa Olewnika, przejdzie do historii światowej kryminalistyki: trzech zabójców zostało znalezionych powieszonych w więziennych celach, a pilnujący jednego z nich strażnik więzienny miał się powiesić na przydrożnym drzewie.

Alkohol, narkotyki, psychotropy

Czarna seria rozpoczęła się 19 czerwca 2007 r. od śmierci Wojciecha Franiewskiego, herszta bandy porywaczy. Powiesił się on na bandażu w celi Aresztu Śledczego w Olsztynie, jeszcze przed jeszcze przed rozpoczęciem procesu porywaczy i zabójców Krzysztofa Olewnika.

Pół roku przed śmiercią Franiewski pisał do sądu: „Boję się, że znajdą mnie powieszonego w celi”, sporządził również szczegółowy testament. Przeprowadzone po śmierci badania toksykologiczne krwi Franiewskiego wykazały obecność alkoholu i amfetaminy. Według opinii biegłych spożycie alkoholu oraz zażycie narkotyku prawdopodobnie nastąpiło na terenie aresztu. Możliwe, że zabronione środki zostały dostarczone osadzonemu przez służbę więzienną. Istotne jest również to, że kilka godzin przed śmiercią Franiewski był przesłuchiwany poza aresztem przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego. Prokuratorzy badają, czy Franiewski nie został poinstruowany, w jaki sposób popełnić samobójstwo. Biegły w swojej opinii napisał: „Sposób przeprowadzenia samobójstwa świadczy o świetnej znajomości anatomii człowieka. Pętla posiadała zawiązane dwa supły (praktyka niespotykana). Osadzony w ten sposób uniknął reakcji obronnych, nie szamotał się”.

Kilkanaście dni temu poinformowano, że w akcie zgonu Wojciecha Franiewskiego podano nieprawdziwą godzinę śmierci. Ujawnił to lekarz pogotowia, który zeznał, że do wpisania nieprawdy zmusili go więzienni strażnicy. Jednego z nich dwa lata później znaleziono powieszonego na przydrożnym drzewie – miał on popełnić samobójstwo z powodu depresji.

Rok po śmierci Franiewskiego, 4 kwietnia 2008 r., w celi w Zakładu Karnego w Płocku znaleziono ciało Ireneusza Kościuka. Wisiał w kąciku sanitarnym na prześcieradle przymocowanym do kraty w miejscu poza zasięgiem umieszczonej w celi kamery. Podczas sekcji zwłok we krwi Kościuka znaleziono ilość psychotropów określaną przez biegłych jako toksyczną. Miał też kilka złamanych żeber oraz otarcia na przedramionach. Według opinii okręgowego szefa służby więziennej Kościuk miał skłonności do autoagresji, był w złym stanie psychicznym, przyjmował leki psychotropowe i nie powinien zostać umieszczony w pojedynczej celi. Opinia ta trafiła do płockiego więzienia z poprzedniego zakładu karnego, w którym przebywał Kościuk, i mimo wyraźnych ostrzeżeń została zignorowana.

W styczniu 2009 r., także w płockim więzieniu, znaleziono powieszonego kolejnego zabójcę biznesmena – Roberta Pazika. Był on traktowany był jako więzień niebezpieczny i początkowo karę odbywał w Zakładzie Karnym w Sztumie. 9 stycznia 2009 r. został przewieziony do Zakładu Karnego w Płocku, ponieważ przed sądem w Sierpcu miał być przesłuchany jako oskarżony w procesie o rozboje i wymuszenia. Według jego bliskich, miał wtedy stwierdzić, że to przewiezienie będzie dla niego wyrokiem śmierci. Pazik przebywał w pojedynczej monitorowanej celi, którą nadzorował specjalnie wyznaczony funkcjonariusz. Powieszonego zabójcę znaleziono podobnie jak Kościuka – w niemonitorowanym sanitarnym kąciku. Badanie toksykologiczne zwłok Pazika wykazały obecność w jego krwi leków psychotropowych, których wcześniej nie przyjmował. Śmierć Pazika stała się przyczyną dymisji Zbigniewa Ćwiąkalskiego, ówczesnego prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości.

Błędy śledczych

Jednym z wątków, który badają śledczy zajmujący się sprawą uprowadzenia i śmierci Krzysztofa Olewnika, jest wywieranie presji na zabójców biznesmena już po ich aresztowaniu.

Okazało się m.in., że podczas wizji lokalnej Ireneusz Kościuk, który wskazywał miejsce ukrycia zwłok porwanego biznesmena, był naprowadzany na to miejsce przez policję. Świadczy o tym nagranie z wizji lokalnej, które ujawniła TVN. Widać na nim, jak Kościuk pokazuje miejsce, gdzie zakopał ciało, ale policjantka mówi mu wyraźnie: „Nie, dalej”. Kościuk idzie dalej i tym razem prowadzi policjantów na właściwe miejsce. Na tym samym nagraniu Kościuk przed rozpoczęciem wykopywania zwłok mówi, że zostały one owinięte w zieloną, plastikową siatkę. Łopata uderza jednak o siatkę metalową, ocynkowaną. Wtedy przestępca zmienia zdanie i mówi, że siatka była metalowa. Według śledczych, Ireneusz Kościuk znajdował się pod wyraźną presją.

To tylko jeden z przykład szeregu szereg nieprawidłowości, do których doszło w okresie, gdy sprawą Olewnika zajmowała się prokuratura w Olsztynie. Komisja śledcza ds. uprowadzenia i śmierci Krzysztofa Olewnika w projekcie raportu napisała również o nieprawidłowościach przy zabezpieczaniu miejsca przetrzymywania Krzysztofa Olewnika, przekazania okupu i miejsca ukrycia zwłok.

Aktualnie gdańska Prokuratura Apelacyjna, która prowadzi śledztwo w sprawie zamordowanego biznesmena, bada, czy grupa przestępcza, która porwała i zamordowała Krzysztofa Olewnika nie popełniła także innych zabójstw, które do dziś nie zostały wyjaśnione.

 

 



Źródło:

Dorota Kania
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo