​Szewczak o „sukcesie” Kopacz na szczycie klimatycznym: Całkowita kapitulacja Polski

Paweł Krajewski

Dziennikarz portalu Niezalezna.pl, specjalizuje się w tematyce politycznej. Wcześniej pracował m.in. w portalu telewizjarepublika.pl.

Kontakt z autorem

  

Ewa Kopacz ogłosiła po szczycie klimatycznym w Brukseli, że „dostaliśmy na maksa, czyli tyle, ile mieliśmy i nikt nam niczego nie zabrał”. Premier zapewniła też, że dzięki jej negocjacjom, nie będzie podwyżek cen prądu w Polsce. „To w rzeczywistości nasza całkowita kapitulacja. O sukcesie mogą mówić Niemcy, Francja i Gazprom” – komentuje „sukces” Kopacz w rozmowie z niezalezna.pl Janusz Szewczak.
 
To nawet nie jest kompromis, to jest pełna kapitulacja, a dla polskiej gospodarki i resztek przemysłu to po prostu katastrofa – mówi główny ekonomista SKOK. – Można to nazwać wyrokiem z odroczonym terminem wykonania. W konsekwencji ustaleń szczytu klimatycznego, będziemy na szafot wchodzić nie po cztery schody, jak to było planowane, a po dwa. Mieli nas w sensie przemysłowym wieszać o 8.45, a powieszą o 9.30 dnia następnego – dodaje.
 
Jak zaznacza, „bajki o tym, że na szczycie coś uzyskaliśmy, czyli zapowiedź potencjalnych 31 miliardów w ramach darmowych certyfikatów dla polskich elektrowni, dla przemysłu, przy kosztach, które będziemy musieli ponieść, na poziomie 100 do nawet 200 miliardów, to jest kpina ze zdrowego rozsądku”.
 
7,5 miliarda złotych z tak zwanej rezerwy przeznaczonej na rekompensatę pewnych kosztów, to jest kropla w morzu, tym bardziej, że te pieniądze będą w gestii Europejskiego Banku Inwestycyjnego i ostatecznie są to tylko potencjalne możliwości, a nie realne – tłumaczy.
 
Według Janusza Szewczaka, mamy do czynienia z absolutnym dramatem. – Obietnice premier Kopacz, zresztą charakterystyczne dla Platformy Obywatelskiej, która obiecywała nam nawet weto na szczycie, są w rzeczywistości całkowitą kapitulacją. Oczywiście machina propagandowa będzie twierdziła, że coś osiągnęliśmy. Otóż nic nie osiągnęliśmy. Akceptujemy postanowienia szczytu klimatycznego, a to jest zabójcze dla resztek ciężkiego polskiego przemysłu, czyli górnictwa, hutnictwa i elektroenergetyki – podkreśla.
 
Główny ekonomista SKOK zauważa, że o sukcesie mogą w tym przypadku mówić inni.
 
O ogromnym sukcesie mogą mówić Niemcy, które z pewnością wybudują nam jeszcze trochę wiatraków za nasze pieniądze. To jest też ogromny sukces Francji, która będzie gotowa pożyczyć nam poprzez banki francuskie 50 czy 80 miliardów, żeby wybudować elektrownię atomową. Myślę również, że i w Gazpromie powinny strzelić korki od szampanów, no bo jednak dopóki nie będziemy mieli własnego gazu łupkowego, to będziemy uzależnieni od gazu konwencjonalnego, jako tego czystszego paliwa – wyjaśnia.
 
Zdaniem Szewczaka, czekają nas dramatyczne wyzwania i gigantyczny niekorzystny wpływ na miejsca pracy. Szczególnie na Śląsku oraz na uprzemysłowionych regionach Polski.
 
Z pewnością nie jest też prawdą, że nic nie straciliśmy. Straciliśmy olbrzymie pieniądze. I z pewnością nie jest też prawdą, że ceny prądu nie wzrosną. One rzecz jasna nie wzrosną od jutra, ale wzrosną. Już dawno duże koncerny zagraniczne działające w Polsce, jak RWE, czy wcześniej Vattenfall, nie liczyły się z żadnym polskim Urzędem Regulacji Energetyki i wprowadzały swoje ceny w zależności od tego, jak im odpowiadało – mówi portalowi niezalezna.pl ekonomista.
 
Zauważa też, że ceny energii elektrycznej z wiatraków w Niemczech są w olbrzymim stopniu dotowane przez państwo i są znacznie wyższe od cen energii osiąganej ze źródeł konwencjonalnych.
 
Niemcy kupują węgiel na potęgę, są m.in. bardzo zainteresowani również węglem polskim, natomiast nie chcą i nie potrzebują konkurenta gospodarczego za Odrą. Stąd też przyjęcie warunków szczytu klimatycznego, czyli kapitulacja klimatyczna Polski w Brukseli, będzie oznaczać przyspieszone, ale nieco wolniejsze niż zakładano, wydatkowanie ogromnych polskich pieniędzy głównie na restrukturyzację naszej energetyki. Pieniędzy w budżecie brakuje prawie na wszystko i przy skali około 200 miliardów pieniędzy unijnych trzeba będzie znaleźć między 100 a 200 miliardów na skutki przyjęcia tej kapitulacji klimatycznej. W najlepszym wypadku wyjdziemy więc na zero – podkreśla.
 
Lont pod polska gospodarkę podłożył jeszcze Donald Tusk w 2008 roku, a podpaliła go pani Ewa Kopacz. Konsekwencje tego dla przeciętnego Polaka będą bardzo negatywne – zapowiada Janusz Szewczak.

Zobacz komentarze:

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Skandaliczny atak na Beatę Szydło! W roli głównej... Marek Belka. Te słowa nie powinny paść

Marek Belka / Fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

  

Markowi Belce marzy się powrót z politycznego niebytu. Były premier postanowił więc pójść do "Gazety Wyborczej", by bezpardonowo zaatakować byłą premier Beatę Szydło. Ona już jest pewna startu w wyborach, on... jeszcze czeka na propozycję. Być może dlatego wypowiedział te skandaliczne słowa - by zwrócić na siebie uwagę.

Marek Belka postanowił zaatakować byłą premier w czasie, gdy powoli przygotowujemy się do startu kampanii wyborczej przed wyborami do Europarlamentu.

„Beata Szydło to zdaje się, że ma problem z tym biciem się, bo jednak ta bitwa to się nie na posiedzeniu plenarnym odbywa, gdzie się odczytuje jakieś przygotowane wystąpienie, to też ważne ale nie tam się rodzą kompromisy, tylko rodzą się w kuluarach, może nawet gdzieś w restauracji, gdzie trzeba się jakimś 'languagem' posługiwać, że się tak wyrażę, komunikować się trzeba i to najlepiej bez tłumacza. Jak ktoś jest, że tak powiem niemota, to przepraszam ale tam jego użyteczność jest minimalna

– mówił w rozmowie z Piotrem Maślakiem w gazeta.pl.

Skandaliczne słowa byłego premiera warto przypominać, szczególnie w jednym kontekście. To nie kto inny, jak Marek Belka miał olbrzymie problemy, by przekonać większość sejmową do poparcia własnego rządu. W maju 2004 roku rząd Belki nie uzyskał wotum zaufania po wygłoszonym przez niego expose. Za głosowało tylko 188 posłów, przeciw było 262. Dopiero za drugim razem Belce udało się osiągnąć większość. Beata Szydło takiego problemu nie miała już za pierwszym razem. I kto tu sobie lepiej poradził?!

Belkę można jednak zrozumieć, gdyż jemu samemu również marzy się polityczny powrót. Pytany, czy rozważał start w wyborach do Europarlamentu, odpowiedział:

„Gdybym tylko ja rozważał, to nie mielibyśmy o czym mówić, ale także rozważają to liderzy tej Koalicji Europejskiej, która jeszcze się chyba do końca nie stworzyła ale się tworzy i rzeczywiście jest koncepcja żebym wystartował do Parlamentu z Łodzi. Jeżeli będzie taka propozycja startu w wyborach, to tak”

Należy jednak przypomnieć, że wybory do Brukseli będą tylko jedne. Drugiej szansy, jaką w 2004 roku dostał od Aleksandra Kwaśniewskiego, nie będzie. Może warto więc przemyśleć, by tym razem uniknąć kompromitacji?

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl