Kontrowersyjne zeznania policjantów w sprawie protestu przeciwko Baumanowi

Magdalena Piejko

Kierowniczka działu „Kultura” w „Gazecie Polskiej”. Związana także z telewizją Republika, gdzie wydaje m.in. program „10.04.2010. FAKTY”.

Kontakt z autorem

  

We wrocławskim sądzie okręgowym zeznawali policjanci, uczestnicy wydarzeń, które miały miejsce przed Teatrem Współczesnym we Wrocławiu, w październiku ubiegłego roku. Policja zatrzymała wtedy kilkanaście osób protestujących przeciwko fetowaniu byłego majora KBW Zygmunta Baumana.
 
We wtorek sąd przesłuchał dwóch funkcjonariuszy oraz zapoznał się z materiałami filmowymi, na których zarejestrowano zajście. Materiały pochodziły zarówno od policjantów jak i oskarżonych.
 
Zeznania policjantów zbulwersowały obecną na rozprawie Urszulę Radziszewską z „Gazety Obywatelskiej”. – Policjanci zeznawali w taki sposób, jakby sami nie wiedzieli, co się tam właściwie wydarzyło – relacjonowała Radziszewska.
 
Dziennikarka za najbardziej oburzające uznała słowa zeznającego dowódcy interwencji, który według jej relacji tłumaczył w sądzie, że musiał podjąć interwencję, ponieważ protestujący mimo napomnień policji „nadal manifestowali swoje poglądy”.

Zeznania policjantów świadczą o tym, że coraz bliżej nam już nie tylko do standardów białoruskich, ale wprost do rosyjskich – powiedziała zbulwersowana dziennikarka portalowi niezalezna.pl. – Tylko w Rosji tłumaczy się interwencje wobec nawet pojedynczych osób, które trzymają np. tabliczki z protestem, manifestowaniem przez nich swoich poglądów – dodawała.


fot. Robert Krauz
 
Toczący się proces dotyczy kar pieniężnych, na które zaocznie skazani zostali członkowie stowarzyszenia „Odra-Niemen”. Skazani przez sąd za organizację „nielegalnego zbiegowiska”, odwołują się od tych wyroków.
 
Tu nie chodzi o pieniądze – mówił prezes stowarzyszenia „Odra-Niemen” Eugeniusz Gosiewski. – Sprawa tak naprawdę pokazuje kondycję współczesnej demokracji w Polsce. Werdykt sądu pokaże, czy komfort psychiczny byłego stalinowca jest dla państwa ważniejszy od wolności zagwarantowanych przez każde demokratyczne państwo – podkreślał.

Sąd wyznaczył kolejną rozprawę na 25 listopada.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Poznań dronem walczy ze smogiem

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

W Poznaniu rozpoczęły się badania jakości powietrza przy użyciu specjalistycznego drona. Pomiary będą realizowane do połowy grudnia. Prezydent Poznania uważa, że skutecznym sposobem na walkę ze spalaniem toksycznych odpadów w piecach mogłyby być wyższe mandaty.

Projekt "Skończmy ze smogiem w Poznaniu", zakładający monitorowanie jakości powietrza z użyciem drona, zwyciężył w ostatniej edycji PBO. Jego realizacją zajmuje się wyłoniona w przetargu firma LTA Design z Gliwic. Zadaniem specjalistów jest wykonanie analizy spalin z palenisk domowych za pomocą bezzałogowego systemu latającego. Czas i lokalizacja badań są uzgadniane z poznańską strażą miejską, zaś obszary pomiarów typuje się pod kątem największej liczby zgłaszanych interwencji.

W poniedziałek władze miasta zaprezentowały sprzęt, który do połowy grudnia będzie wykonywał badania jakości powietrza. Dron będzie nadlatywać nad kominy i dokonywać pomiaru. Następnie przeprowadzana będzie analiza, która pomaga wykryć w spalinach emitowanych z komina danej posesji związki chemiczne, które z dużym prawdopodobieństwem wskazują na spalanie odpadów (formaldehyd, chlorowodór, lotne związki organiczne oraz pyły zawieszone - PM 2,5 oraz PM 10). Pomiary te mają pomóc w skuteczniejszym wykrywaniu przypadków łamania prawa i karaniu osób zatruwających środowisko.

Zastępczyni Komendanta Straży Miejskiej w Poznaniu Marta Hyżak-Spychała przypomniała, że strażnicy dokonujący kontroli posiadają stosowne upoważnienia wydane na podstawie przepisów Prawa ochrony środowiska przez prezydenta miasta Poznania.

Mogą wejść na teren nieruchomości i pomieszczeń, gdzie znajdują się urządzenia grzewcze. Mają prawo do żądania wyjaśnień, informacji i dokumentów, a także pobierania próbek. Nieudostępnienie nieruchomości do kontroli jest zagrożone karą pozbawienia wolności do trzech lat

– tłumaczyła.

Dodała, że osoba, która spala niedozwolone odpady w domowym palenisku, może zostać ukarana m.in. mandatem do 500 zł. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak podkreślił w poniedziałek, że „dron to bardzo efektywne narzędzie, pomagające eliminować sytuacje, w których spalane są różnego rodzaju niedozwolone substancje. Dzięki niemu udało nam się skontrolować skutecznie wiele nieruchomości”.

Jego zdaniem skutecznym sposobem na walkę ze spalaniem toksycznych odpadów w piecach mógłby być wzrost kwoty mandatów.

Będę dążył do tego, aby ustawodawca dał możliwość zwiększenia wysokości tych mandatów. Gdyby stawki były znacznie wyższe, jak ma to miejsce w innych krajach Europy, moglibyśmy skuteczniej zwalczać zjawisko spalania odpadów. Przy najbliższej okazji będę rozmawiał na ten temat z panią minister Jadwigą Emilewicz

– zaznaczył Jaśkowiak.

Dotychczas przy użyciu drona sprawdzono już ok. 8600 budynków. Do szczegółowej kontroli wytypowano 23 nieruchomości, w sześciu przypadkach aparatura potwierdziła spalanie materiałów zabronionych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl