We wrocławskim sądzie okręgowym zeznawali policjanci, uczestnicy wydarzeń, które miały miejsce przed Teatrem Współczesnym we Wrocławiu, w październiku ubiegłego roku. Policja zatrzymała wtedy kilkanaście osób protestujących przeciwko fetowaniu byłego majora KBW Zygmunta Baumana.
 
We wtorek sąd przesłuchał dwóch funkcjonariuszy oraz zapoznał się z materiałami filmowymi, na których zarejestrowano zajście. Materiały pochodziły zarówno od policjantów jak i oskarżonych.
 
Zeznania policjantów zbulwersowały obecną na rozprawie Urszulę Radziszewską z „Gazety Obywatelskiej”. – Policjanci zeznawali w taki sposób, jakby sami nie wiedzieli, co się tam właściwie wydarzyło – relacjonowała Radziszewska.
 
Dziennikarka za najbardziej oburzające uznała słowa zeznającego dowódcy interwencji, który według jej relacji tłumaczył w sądzie, że musiał podjąć interwencję, ponieważ protestujący mimo napomnień policji „nadal manifestowali swoje poglądy”.

Zeznania policjantów świadczą o tym, że coraz bliżej nam już nie tylko do standardów białoruskich, ale wprost do rosyjskich – powiedziała zbulwersowana dziennikarka portalowi niezalezna.pl. – Tylko w Rosji tłumaczy się interwencje wobec nawet pojedynczych osób, które trzymają np. tabliczki z protestem, manifestowaniem przez nich swoich poglądów – dodawała.


fot. Robert Krauz
 
Toczący się proces dotyczy kar pieniężnych, na które zaocznie skazani zostali członkowie stowarzyszenia „Odra-Niemen”. Skazani przez sąd za organizację „nielegalnego zbiegowiska”, odwołują się od tych wyroków.
 
Tu nie chodzi o pieniądze – mówił prezes stowarzyszenia „Odra-Niemen” Eugeniusz Gosiewski. – Sprawa tak naprawdę pokazuje kondycję współczesnej demokracji w Polsce. Werdykt sądu pokaże, czy komfort psychiczny byłego stalinowca jest dla państwa ważniejszy od wolności zagwarantowanych przez każde demokratyczne państwo – podkreślał.

Sąd wyznaczył kolejną rozprawę na 25 listopada.