Radosław Sikorski skompromitował się uciekając z konferencji prasowej, wcześniej reklamując tekst wywiadu jakiego udzielił "Gazecie Wyborczej". Jego zachowanie zszokowało nawet polityków Platformy Obywatelskiej, którzy nagle "znikli" z Sejmu. Przed kamerami pojawiła się za to Ewa Kopacz i zaatakowała marszałka Sejmu.

Od rana oczekiwano na konferencję prasową Radosława Sikorskiego, podczas której miał wytłumaczyć się z wywiadu udzielonego amerykańskiemu politico.com. Marszałek Sejmu rzeczywiście pojawił się, ale o rozmowie Putin - Tusk sprzed sześciu lat nie zamierzał nic mówić. Za to zareklamował wywiad jaki udzielił "Wyborczej".

Było to tak żałosne zachowanie, że podczas pseudo konferencji prasowej z oburzenia zapiali dziennikarze TVN24 z Katarzyną Kolenda-Zalewską (to się porobiło). Myśleli, że mają monopol na przyjaźń z rządzącymi?

Głos zabrała Ewa Kopacz, która skomentowała rejteradę Sikorskiego. - Nie spodziewałam się odesłania do wywiadu, miało to być oświadczenie - stwierdziła i dodała: "przepraszam". O zachowaniu Radosława Sikorskiego powiedziała: Nie będę tolerowała takich standardów, które zaprezentował pan marszałek Sikorski.