Ukochany przez Jacka Żakowskiego rząd Platformy Obywatelskiej już się wycofał z kompromitującej nominacji Igora Ostachowicza na członka zarządu PKN Orlen. Jednak redaktor „Polityki” idzie w zaparte. Broni posady z rocznym wynagrodzeniem pond 2 mln zł dla Igora Ostachowicza.

Żakowskiemu nie podobało się oburzenie, wywołane informacją o tym, ile miał zarabiać Igor Ostachowicz w PKN Orlen.

Zwracam uwagę na specyfikę polskiego poczucia sprawiedliwości, które narasta w mediach w miarę ich tabloidyzacji. To poczucie sprawiedliwości wyje, kiedy ktoś dostaje dużo pieniędzy. A milczy kiedy ktoś dostaje mało. Nie widziałem nigdy pierwszej strony polskiego dziennika, na którym byłaby informacja: To skandal, że premier zarabia tylko 15 tys. To nigdy polskiego ducha sprawiedliwości nie porusza. Bo to nie tyle duch sprawiedliwości, co duch zawiści i wredności – mówił Żakowski w „Poranku Radia TOK FM”.

Według niego, mamy do czynienia z „paranoją polskiego skąpstwa, populizmu i tabloidyzacji”, która prowadzi to tego, że trudno znaleźć dobrego fachowca, który zdecydowałby się na pracę w rządzie.

Żakowski uważa też, że problem zarobków dla wysokich urzędników trzeba rozwiązać i czeka na odważnych, którzy tego dokonają.

Publicysta wygłaszał swoje „niepoprawne” sądy, zanim gruchnęła wiadomość, że pod naciskiem mediów i opinii publicznej Ewa Kopacz nakazała Wasiak zwrot odprawy oraz zablokowała stanowisko dla Ostachowicza w Orlenie. Co na to Żakowski?