Niewolnicza praca w III RP. Rząd przyzwala na łamanie prawa

  

Polacy pracują dłużej, niż pozwalają na to przepisy – alarmuje Państwowa Inspekcja Pracy. Jak wykazały kontrole, zatrudnieni mieli niekiedy 800 godz. nadliczbowych, a niektórzy wykonywali pracę przez 35 godz. bez przerwy. Z kolei z danych Eurostatu wynika, że ponad 3,5 mln Polaków obawia się o swoje miejsca pracy, bo mają umowy terminowe. Tak wygląda rynek pracy w III RP – czytamy na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”.

Jak informuje Państwowa Inspekcja Pracy, niektórzy pracownicy w skontrolowanych firmach mieli ponad 800 godz. nadliczbowych przy limicie ustalonym na 384 godz. A to niejedyne przypadki łamania prawa przez pracodawców. W jednym z zakładów zatrudnieni wykonywali pracę przez 35 godz. bez jakichkolwiek przerw. W innym pracowali przez siedem kolejnych dni. PIP określa to jako rażące naruszenie prawa, ale według analityków rynku pracy właściwszym słowem byłoby tu „niewolnictwo”.

Po serii drogowych wypadków swego czasu głośno było o nieprzestrzeganiu norm czasu pracy kierowców. – Nic się pod tym względem nie zmieniło – informuje PIP. Nadal przekraczane są normy, nie zapewnia się kierowcom przewidzianego przepisami odpoczynku. Na dodatek do łamania prawa w coraz większym stopniu wykorzystywany jest postęp technologiczny. Kierowcy skarżą się bowiem inspektorom, że na polecenie pracodawców używają w czasie jazdy niedozwolonych urządzeń, które zakłócają pracę tachografu.

Zjawisko nieprzestrzegania czasu pracy rozlewa się na inne branże. PIP stwierdziła podobne wypadki także w służbie zdrowia i w handlu. Pogarsza to nastroje wśród polskich pracowników. Jak wynika z danych Eurostatu, ponad 3,5 mln Polaków (28,5 proc. wszystkich zatrudnionych) drży o swoje stanowiska pracy, bo mają umowy terminowe i nie wiedzą, czy pracodawca zechce je przedłużyć.

Blisko 67 proc. zatrudnionych na czas określony, a więc 2,2 mln Polaków, stwierdziło, że nie chciało podpisywać tych kontraktów, ponieważ ich wypowiedzenie trwa tylko dwa tygodnie i zwolnień nie trzeba uzasadniać. Ponadto pracownicy zatrudnieni terminowo rzadziej wysyłani są na szkolenia, otrzymują też mniejsze premie albo nie dostają ich wcale, ponieważ okres ich pracy jest zbyt krótki. Ludzie ci przyznają, że terminowe umowy podpisali tylko dlatego, że nie mogli znaleźć stałej pracy.

Czasowe kontrakty są wygodne dla pracodawców i stosowane w wielu krajach. Jednak w Polsce jest ich dwa razy więcej niż średnio w Unii Europejskiej, co stawia nas na czele nurtu współczesnego niewolnictwa. Na dodatek dzieje się to przy całkowitej aprobacie rządu, który pod dyktando pracodawców wprowadził do naszego prawa tzw. elastyczny czas pracy. Zdaniem związkowców otworzył w ten sposób drzwi do ogromnych nadużyć i łamania praw pracowniczych.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Prezydent na marszu "Tak dla transplantacji"

prezydent Andrzej Duda / Jakub Szymczuk/KPRP

  

Chcę popularyzować idę transplantacji. Uważam, że jest to bardzo ważne, żeby rodziny decydowały się, aby w odpowiednim momencie powiedzieć "tak, tak możecie pobrać" – mówił prezydent Andrzej Duda, otwierając marsz nordic walking "Tak dla transplantacji", mający na celu promocję idei transplantacji w Polsce.

Prezydent osobiście wziął udział w marszu z kijkami, startując ulicami Zakopanego z numerem jeden.

Jestem zdecydowanym zwolennikiem transplantacji jako sposobu na, de facto, przywracanie życia człowiekowi, bo brak transplantacji, brak organu do przeszczepienia w efekcie oznacza śmierć osoby, która jest chora. Spotykamy się pod hasłem "Tak dla transplantacji", nie dla nas, tylko od nas, dlatego, że to my dajemy możliwość, gdyby coś nam się zdarzyło, w razie nieszczęścia, żeby można było od nas pobrać organy i dać je potrzebującemu 

– mówił w Zakopanem Duda.

Prezydent zaznaczył, że decydowanie o oddaniu narządów do transplantacji to wielka odpowiedzialność. Dodał także, że lekarze transplantolodzy są szczególną grupą wśród lekarzy dlatego, że są to osoby o szczególnie wysokich walorach moralnych i etycznych.

Ta sprawa wymaga niesłychanej delikatności. To nie jest kwestia tylko wiedzy medycznej, to także kwestia psychologii. Często transplantacja wiąże się z trudnymi rozmowami, ale oznacza także łzy radości tych, którzy zostali uratowani

– mówił prezydent.

Prezydent podziękował wszystkim polskim transplantologom. Przypomniał, że warto być w dobrej kondycji fizycznej i dbać o swoje zdrowie.

Inicjator i organizator sobotniego marszu w Zakopanem, prof. Piotr Przybyłowski powiedział, że „transplantologia nie może rozwijać się bez najważniejszego daru, jakim są komórki krwiotwórcze, tkanki czy narządy".

„Żadne pieniądze żadne nakłady nie zapewniają rozwoju tej dziedziny medycyny bez tego daru” – mówił prof. Przybyłowski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl