Podczas swoich rządów PO zatrudniła blisko 10 tys. nowych urzędników cywilnych, a fundusz na ich wynagrodzenia wzrósł o blisko 2 mld zł. Co ciekawe, Kancelaria Premiera uważa to za sukces i mówi o „spadkach zatrudnienia” w administracji. Tymczasem rządząca ekipa wychowała sobie urzędniczą armię, która wraz z rodzinami może tworzyć twardy elektorat Platformy.

W zestawieniu „Zatrudnienie i wynagrodzenia w służbie cywilnej z uwzględnieniem kwestii obsadzania wyższych stanowisk”, które przygotowała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, na pierwszy rzut oka widać same sukcesy zarządcze. Uwypuklone są takie określenia jak „redukcja zatrudnienia”, „spadek kosztów”, „racjonalizacja zatrudnienia” czy „reorganizacja”.

Wystarczy jednak porównać tabelki z 2013 r. z tymi z poprzednich lat, aby stwierdzić, że powyższych określeń użyto na wyrost. W porównaniu z rokiem 2005 liczba żołnierzy i funkcjonariuszy służb państwowych wzrosła o 9 proc. – z 233 919 do 253 848. Zatrudnienie w służbie cywilnej skoczyło o 10 proc. – ze 110 582 do 121 376. O 17,5 proc. zwiększyła się też liczba sędziów i prokuratorów – z 14 157 do 16 632, a także kuratorów – z 4425 do 5034, czyli o 14 proc.

Korpus służby cywilnej to m.in. urzędnicy w ministerstwach, urzędach centralnych, wojewódzkich czy placówkach zagranicznych. To także tzw. administracja zespolona i niezespolona, czyli skarbowa, celna, komendy powiatowe, inspekcje ruchu drogowego czy kuratoria.

Chociaż rząd chwali się „trzecim rokiem spadków zatrudnienia”, wystarczy spojrzeć na wcześniejsze tabelki. Od początku rządów PO radykalnie rozrosła się kadra urzędnicza, osiągając apogeum w 2010 r. – 123 tys. Wobec tego najpierw maksymalnie zwiększono liczbę etatów, aby teraz stopniowo ich się pozbywać i mówić o redukcji posad państwowych. Ten „trzeci rok spadków zatrudnienia” jest dość naciąganym określeniem z uwagi na liczbę zwalnianych etatów. W 2010 r. zatrudniono 122 989 osób, w 2011 r. 122 882, w 2012 r. 121 541, a w 2013 r. 121 376. – Przyjmuję te dane z lekkim rozbawieniem. Najpierw podniesiono zatrudnienie o niemal 10 tys., a teraz powodem do dumy jest redukcja w ciągu trzech lat o niecały tysiąc i to jest w prezentacji ta dana, do której mamy przywiązać wagę… bo jest wyróżniona ogromną strzałką. Cóż, być może każdy chwali się tym, czym może – komentował podczas posiedzenia sejmowej komisji administracji poseł PiS Piotr Król.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".