Mniejszościowy pakiet akcji największego pracodawcy w kraju, państwowej Poczty Polskiej, ma być sprzedany na warszawskiej giełdzie. Trwają przygotowania do transakcji. Wejściem do Poczty Polskiej są zainteresowane inne firmy pocztowe, amerykańskie i europejskie banki oraz fundusze emerytalne – poinformował prezes firmy Jerzy Jóźwiak.

Jest to już kolejna zapowiedź prywatyzacji Poczty Polskiej. Pierwsze deklaracje padły pod koniec 2009 r. Debiut na GPW miał się odbyć pod koniec 2013 r. W tej chwili nie zapadły jeszcze decyzje w sprawie terminu wejścia na GPW – powiedział w rozmowie z PAP‑em Jerzy Jóźwiak. Obserwatorzy rynku pocztowego uważają, że tak naprawdę Poczcie Polskiej wcale nie jest potrzebne wejście na giełdę. Spółce udaje się wygospodarować pieniądze na inwestycje z własnych środków. Ma ogromny majątek w nieruchomościach, które może wystawić na sprzedaż.

W latach 2014–2018 na inwestycje Poczta Polska chce wydać ponad 1,3 mld zł. Ponad 130 placówek spółka zamieniła na nowoczesne centra pocztowo-finansowe, w których klienci mogą korzystać z pełnej oferty grupy, w tym z usług Banku Pocztowego. Powstają zautomatyzowane strefy24, w których o każdej porze klient będzie mógł nadać lub odebrać przesyłkę. Poczta modernizuje też flotę. Od 2013 r. zainwestowała w nowy tabor blisko 200 mln zł. W tym roku wprowadziła do użytku 600 nowych aut spośród 3 tys., które zostaną wymienione do końca 2015 r.

Swój model biznesowy Poczta Polska opiera na przekonaniu, że jeszcze przez 10 lat będzie operatorem wyznaczonym do świadczenia usług powszechnych – przyznał prezes Jerzy Jóźwiak. – Gdybyśmy przestali nim być, to oznaczałoby nie tylko konieczność radykalnej zmiany dotychczasowego modelu biznesowego, ale i spadek zatrudnienia w naszej firmie nawet o kilkadziesiąt tysięcy osób – uważa prezes Poczty Polskiej.

Osłabianie narodowego operatora trwa już od lat – zauważa Bogumił Nowicki, przewodniczący Solidarności pracowników Poczty Polskiej. Restrukturyzacja w firmie trwa nieprzerwanie od 9 lat, a jej efektem jest to, że spółka oddała 20 proc. rynku, zatrudnienie zaś zmalało o 20 tys. osób. Było źle, ale pod rządami PO zapaść się pogłębiła. W ciągu tych 9 lat podstawowe segmenty spółki przeszły kilkanaście reorganizacji. Jedynie za rządów PiS‑u zaczęto się zastanawiać, czy nie przywrócić spółce dawnej struktury organizacyjnej. Poczta Polska to już nie państwowy urząd, ale skomercjalizowana spółka gotowa na sprzedaż.

Cały tekst w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"