Dziesiątki komputerów w biurze premiera Ukrainy i w co najmniej dziesięciu ambasadach tego kraju zostało zainfekowanych złośliwym oprogramowaniem służącym do cyberszpiegostwa. Według informacji „Financial Times”, za cyberatakiem stoją Rosjanie.
 
Atak przeprowadzono również na komputery ambasad mieszczących się w Europie wschodniej. Chodzi o ambasady co najmniej dziewięciu krajów – w tym Niemiec, Chin, Polski i Belgii.
 
„FT” podaje, że hakerzy przejęli poufne informacje dyplomatyczne. Dziennik powołuje się na m.in. na raport amerykańskiej firmy Symantec, a także źródła wywiadowcze. Według tych źródeł, chodzi o oprogramowaniem o nazwie Wąż, znane też jako Ouroboros (wąż zjadający swój ogon).
 
Te same źródła podają, że Rosja prowadzi wyrafinowaną i agresywną kampanię cyberszpiegowską przeciwko Ukrainie.
 
Czy taki atak można przyrównać do wypowiedzenia wojny?
 
Poważny cyberatak byłby równy z deklaracją wojny – przyznał Rafał Trzaskowski, minister administracji i cyfryzacji na antenie TVN24 Biznes i Świat. Minister mówił tak w piątek rano, kiedy jeszcze nie podano informacji o cyberataku. – Teraz cyberatak oznacza atak na strony rządowe, banki, wieże kontrolujące loty, szpiegostwo przemysłowe itd. To olbrzymi obszar, gdzie trzeba być gotowym na zagrożenia – wyliczał minister. Trzaskowski dodał też, że Rosja może właśnie w taki sposób odpowiedzieć na sankcje
 
Być może właśnie spełniają się zapowiedzi Trzaskowskiego.
 
Zaledwie przed kilkoma dniami media informowały, że rosyjscy hakerzy wykradli około 1,2 mld haseł i loginów do stron internetowych oraz ponad 500 mln adresów poczty elektronicznej.