Niektórzy członkowie rodzin zamiast obaw, czy modlą się nad właściwym grobem, mają pewność co do tego, że ciała zostały pozamieniane. To wynika jasno z dokumentacji medycznej, którą dostali od strony rosyjskiej – mówi lekarz wojskowy Dariusz Fedorowicz, brat śp. Aleksandra Fedorowicza, tłumacza śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej, w rozmowie z Katarzyną Pawlak.

Słyszał Pan, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo ws. sfałszowanych przez Rosjan sekcji zwłok ofiar katastrofy w Smoleńsku?
Te wątki były wielokrotnie i od dawna podnoszone przez rodziny ofiar. Nikt nie chciał nas słuchać. A to nie tylko bulwersująca proceduralnie, ale przede wszystkim bolesna sprawa. Należało się temu przyjrzeć zdecydowanie wcześniej, chociażby wtedy, kiedy przy okazji wykonywanych ekshumacji wyszły na jaw skandaliczne fakty i szczegóły: zamiana ciał, ich bezczeszczenie. Wtedy sprawy nikt nie ruszał. Ale oczywiście ta decyzja w jakiś sposób cieszy według zasady „lepiej później niż wcale”.

Śledczy przekonują, że powodem ponadczteroletniego „opóźnienia” jest to, że dopiero niedawno przekazano materiały między prokuraturami wojskową i okręgową. Wierzy Pan w te wyjaśnienia?
Gdybym szczerze miał szukać przyczyn, to uznałbym, że jest to niestety decyzja polityczna. Mówiąc brutalnie: panowie spojrzeli na sondaże i postanowili wreszcie wziąć się do roboty. Wciąż jednak wiele pracy przed nimi – niewyjaśnione są kwestie najważniejsze: nie znamy prawdziwego przebiegu tragedii i jej przyczyn. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej.

Jednak wątek związany z przeprowadzeniem sekcji jest o tyle ważny, że ekshumacji było już dziewięć. Wiele rodzin, np. Ewa Kochanowska, wdowa po rzeczniku praw obywatelskich Januszu Kochanowskim, do dziś mówi publicznie, że tak naprawdę nie wie, nad czyim grobem się modli.
Myślę, że wszyscy mamy podobne obawy. Wszyscy, którzy nie doświadczyli jeszcze tej ciężkiej procedury, jaką jest ekshumacja. Niektórzy nawet zamiast obaw, czy modlą się nad właściwym grobem, mają pewność co do tego, że ciała zostały pozamieniane. To jasno wynika z dokumentacji medycznej, którą dostali od strony rosyjskiej. Wręczono im dane dotyczące zupełnie obcego człowieka przypisanego do trumny, którą wcześniej pochowali, myśląc, że są w niej szczątki bliskiego. Niemniej podkreślam – najważniejsze jest dziś ustalenie przyczyn tej katastrofy. Mam nadzieję, że decyzja o wszczęciu śledztwa ws. sekcji to bardzo ważny krok w tym kierunku.

Artykuł ukazał się w dzisiejszym numerze "Gazety Polskiej Codziennie"