W Smoleńsku było 18 polskich ekspertów. Na Ukrainie katastrofę bada 400 zagranicznych specjalistów

332 specjalistów z Holandii i Australii oraz 68 ekspertów z Malezji bada na Ukrainie katastrofę Boeinga 777, zestrzelonego przez Rosjan nad Ukrainą.

Alan Wilson; creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/deed.en
332 specjalistów z Holandii i Australii oraz 68 ekspertów z Malezji bada na Ukrainie katastrofę Boeinga 777, zestrzelonego przez Rosjan nad Ukrainą. Liczba ta zostanie wkrótce zwiększona o kolejnych 120 osób. Tymczasem w Smoleńsku wrak tupolewa oglądało... 18 członków komisji Millera.

Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, że badania w Smoleńsku i na Ukrainie prowadzone są według całkowicie różnych standardów, te liczby muszą go przekonać. 

Zestrzelonego Boeinga 777 malezyjskich linii lotniczych bada obecnie aż 400 ekspertów z Holandii,Australii i Malezji. Jak zapowiedział holenderski premier Mark Rutte, liczba ta prawdopodobnie wkrótce się zwiększy o 60 holenderskich specjalistów od medycyny sądowej oraz 60 funkcjonariuszy policji oraz żołnierzy z Holandii.

Równie poważnie państwa, których obywatele zginęli w boeingu, podchodzą do identyfikacji zwłok. Według informacji premiera Rutte ciała identyfikuje 207 ekspertów policyjnych z Holandii oraz kilkudziesięciu specjalistów z Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, Belgii, Niemiec, Brazylii, Malezji, RPA i USA.

Tymczasem w Smoleńsku na miejscu katastrofy pojawiło się zaledwie... 18 członków polskiej komisji rządowej. Zdjęcia - bardzo słabej jakości - wykonywano głównie tanim telefonem komórkowym Nokia E66, który obecnie można kupić wyłącznie w komisach i na aukcjach internetowych. Większość fotografii w raporcie komisji Millera i tak pochodziła zresztą od rosyjskiego fotoamatora Siergieja Amilina.

Także jeśli chodzi o zwłoki ofiar, w Smoleńsku wszystko przebiegło "sprawniej". Identyfikacją ciał zajęło się tylko i wyłącznie rosyjskie Ministerstwo Zdrowia, którego pracownicy dokonywali również sekcji zwłok. Podczas identyfikacji i sekcji nie było ani polskich prokuratorów, ani polskich lekarzy.

Większość ciał (71 z 96) zidentyfikowano i włożono do trumien już po czterech dniach od katastrofy. Polskie władze przekazywały przy tym rodzinom informacje, że po przylocie do Polski trumny muszą pozostać zamknięte. Efekt? Spreparowane przez Rosjan protokoły sekcji zwłok i skandale związane z włożeniem do trumien ciał innych ofiar katastrofy.

 

Źródło: niezalezna.pl,government.nl

wg
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo