Sto osiem lat temu, 27 lipca 1906 r., urodził się Jerzy Giedroyc, twórca paryskiej „Kultury”, jedna z ważniejszych postaci polskiej polityki i kultury XX w.

Pochodził z książęcego rodu, ale jego rodzina już w XIX w. zrzekła się tytułu. W jego domu pielęgnowano zarówno kulturę rosyjską, jak i polską, a na studiach Giedroyc był działaczem organizacji „Myśl Mocarstwowa”.
Jego nazwisko łączy się z trzema tytułami polskich czasopism. Każde z nich odegrało w swoim czasie dużą rolę. Zarówno „Bunt młodych”, przedwojenna „Polityka”, jak i powojenna „Kultura”.

Miał silną, bogatą osobowość, potrafił gromadzić wokół siebie ludzi wybitnych. Z paryską „Kulturą” współpracowali m.in. Józef Czapski, Jerzy Stempowski, Konstanty A. Jeleński, Juliusz Mieroszewski, Czesław Miłosz, Witold Gombrowicz, Gustaw Herling-Grudziński.

Giedroyc negatywnie oceniał Okrągły Stół, nieprzygotowanie opozycji do przejęcia władzy, brak wizji niepodległej Polski. Krytykował stronę solidarnościową za to, że w przededniu rozpadu ZSRS i samolikwidacji PZPR uznała komunistów za realną siłę, za partnerów do rozmów i za to, że paktując z nimi, szła na niepotrzebne ustępstwa. Głosił, że społeczeństwu polskiemu należy mówić prawdę, i ono to zniesie. Piętnował władze po 1989 r. za to, że tego społeczeństwa się boi.

Najważniejszym wkładem Giedroycia w polską kulturę i politykę było utworzenie suwerennego ośrodka polskiej myśli politycznej, dzięki któremu po 1989 r. elity polityczne miały tradycję, do której mogły się odwołać. Szczególnie dziś jasno widać geniusz Księcia – zawsze twierdził, że polska polityka wschodnia musi dbać o niezależną od Kremla Ukrainę. Odrzucenie po 2007 r. suwerennej polityki jagiellońskiej, której rzecznikiem przez kilkadziesiąt lat był Giedroyc, doprowadziło polskie państwo do dzisiejszej sytuacji bezpośredniego zagrożenia rosyjską agresją.

Cały tekst w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"