Spotkanie władz PO i PSL u miało dotyczyć „priorytetów legislacyjnych”. Tyle oficjalnie. W rzeczywistości było poświęcone głównie podkarpackiej aferze, w którą zamieszani są ważni politycy obu ugrupowań. – W szeregach władzy trwa panika. Materiał, który zgromadziła prokuratura, jest tak obszerny, że może wysadzić rząd. Tego już nie da się zamieść pod dywan – mówi informator "Gazety Polskiej Codziennie". Wczoraj szef CBA stanął przed sejmową speckomisją.

Nasze działania nie cierpiały zwłoki – powiedział Paweł Wojtunik, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, po wyjściu z posiedzenia sejmowej komisji ds. służb specjalnych, dotyczącej m.in. informacji o przeszukaniach pomieszczeń wykorzystywanych przez posła Jana Burego, szefa klubu PSL u. – Mam nadzieję, że komisja nie ma wątpliwości co do apolityczności i bezstronności naszego działania – uciął, zasłaniając się tajemnicą śledztwa. – Tymi nieprawidłowościami i patologiami zajmujemy się nie od dwóch tygodni, ale dużo dłużej. To ważna sprawa, niebagatelna. Traktujemy ją poważnie, również ze względu na charakter osób i ewentualne negatywne konsekwencje – przyznał Wojtunik.

Przeszukania u zaufanego wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej Zbigniewa Rynasiewicza, a chwilę później u szefa klubu PSL u, to skutek wielomiesięcznego śledztwa w sprawie, którą można dziś określić mianem podkarpackiej ośmiornicy. Chociaż szczegóły śledztwa z uwagi na zamieszanych w sprawę posłów są pilnie strzeżone przez prokuraturę i współpracujące z nią CBA, ustaliliśmy, że sieć układów stworzona przez najważniejszych polityków regionu na czele z Janem Burym, członków wymiaru sprawiedliwości, w tym policjantów i lokalnych samorządowców oraz biznesmenów jest tak ogromna, że sprawy nie da się już zamieść pod dywan.

Prokuratura zgromadziła potężny i mocny materiał dowodowy. Tak mocny, że może wysadzić koalicję i doprowadzić do wcześniejszych wyborów. Sprawa dotyczy układu korupcyjnego i łapówek wręczanych w postaci sztabek złota. Proceder i taka forma płatności miały trwać od kilku lat. Prokuratura przyznała już, że faktycznie zabezpieczono „pewną ilość kruszcu”. – W ramach prowadzonych czynności poszukiwano m.in. wyrobów ze złota. Przeszukanie przyniosło pozytywny efekt – powiedział rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zbigniew Jaskólski. Nie ujawnił, u kogo znaleziono złoto i w jakich ilościach. Z informacji "GPC" wynika, że w ciągu najbliższych dni ma dojść do kolejnych przeszukań.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"