Być może ktoś stwierdził: O, Nisztor ma się z nim spotkać, to jest ten moment! I poszli po bandzie - tak zatrzymanie przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego biznesmena Marka F. specjalnie dla niezalezna.pl komentuje Piotr Nisztor. Z dziennikarzem, który przyniósł do redakcji "Wprost" taśmy, rozmawia Samuel Pereira.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała biznesmena Marka F. Jaki jest jego związek z aferą taśmową?

Mieliśmy zaplanowane spotkanie, miałem się dzisiaj [we wtorek] z nim spotkać, ale ABW zatrzymała go krótko przed naszą rozmową. Nie wiem, może śledczy obawiali się, że mi coś przekaże.

Dlaczego mieliście się spotkać?
Ostatnio kilkakrotnie się kontaktowaliśmy w sprawie przygotowywanego przeze mnie artykułu na temat Składów Węgla. Zresztą materiał na ten temat ukazał się w poniedziałek na łamach "Pulsu Biznesu". Mieliśmy rozmawiać właśnie o tej sprawie. Tym bardziej, że to właśnie według Marka F., problemy Składów Węgla z organami ścigania mogły doprowadzić do przejęcia nad nią kontroli przez Rosjan.

Czyli według pana wiedzy, nie ma on związku ze sprawą?
Jeśli pan oczekuje, że potwierdzę, bądź zaprzeczę, czy to on był tym niemal już dziś legendarnym źródłem, to pana rozczaruję. Zupełnie nie będę się włączał w dyskusje na ten temat. Mogę powtórzyć tylko, że nasze kontakty były związane z przygotowywaną przeze mnie publikacją na temat Składów Węgla.

Śledzi pana ABW?
To na łamach "Gazety Wyborczej" przeczytałem, że jestem dla ABW łakomym kąskiem. Podejrzewam więc, że Agencja prowadzi stały monitoring mojej osoby. Tym bardziej, że w całą sprawę są wmontowywane osoby, które znam, z którymi się kontaktuję, a które nie mają nic wspólnego z tzw. aferą taśmową. Zastanawiam się tylko na ile te działania są zgodne z prawem.

Będzie pan dochodził swoich praw w tej sprawie?
Jak wszystko się skończy, zażądam wyjaśnień oraz podania podstaw ewentualnego założenia mi podsłuchów oraz wykorzystania moich bilingów. Jak na razie mam podejrzenie, że mnie ktoś inwigiluje, patrzy z kim się kontaktuję, kogo znam, sprawdza czy pasuje do koncepcji i wybiera jak klocki. Jeśli okaże się, że tak naprawdę jest, to wówczas mielibyśmy do czynienia ze złamaniem wszelkich reguł działających w państwie prawa jakim jest Polska.

Czyli Marek F. to fałszywy trop?
Mój kontakt z nim związany był tylko z pisaniem artykułu, a jeśli chodzi o samego F., to w radzie nadzorczej spółki, którą kieruje zasiada była prezes PGNiG, Grażyna Piotrowska-Oliwa. Jeszcze niedawno w radzie nadzorczej jego spółki zasiadał Jarosław Bauc, były minister finansów, teraz wiceprezes PGNiG. „Newsweek” napisał, że F. zatrudniał jednego z kelnerów i być może ktoś w ABW sobie to połączył i zdecydował o zatrzymaniu. Ktoś może stwierdził: O, Nisztor ma się z nim spotkać, to jest ten moment – i poszli po bandzie.

„GW” pisze otwartym tekstem o otrzymanym „przecieku z ABW”. Jak pan ocenia ofensywę medialną ABW?
Sądzę, że za tymi przeciekami do mediów, które mają na celu zdyskredytowanie mnie, czy kolegów z tygodnika „Wprost” stoją służby, które dotychczas okazały się bardzo aktywne w swoich działaniach. Przecież już na początku pojawiła się informacja, że Łukasz N. złożył obciążające mnie zeznania, które okazały się nieprawdziwe. Też jakaś kuriozalna historia.