Premier Donald Tusk i prokurator generalny Andrzej Seremet oraz "zaprzyjaźnione" media zgodnie twierdzą, że nie ma nic złego w politycznym dealu ministra Sienkiewicza z prezesem NBP, Markiem Belką zawartym w restauracji "Sowa i przyjaciele". Dlaczego więc po jego ujawnieniu doszło do tak nerwowej reakcji, w tym ABW? Przecież już w lutym "Fakt" publikował nagrania z tej samej restauracji.

Prokuratura, rząd i jego stronnicy (z odznaczonymi orderami przez prezydenta dziennikarzami na czele), przekonują, że dodruk pieniędzy w roku wyborczym, by nie dopuścić  PiS do władzy, to nic złego. No może, tylko słownictwo było nie takie, ale tak naprawdę to był czyn patriotyczny ratowania Polski przed opozycją. Dlaczego jednak, skoro w nagraniach nie ma nic kompromitującego, mówi się nawet o "zamachu stanu"? Skąd pomysł interwencji ABW w redakcji "Wprost" i tak nerwowa reakcja w odpowiedzi na spekulacje, że dojdzie do ujawnienie kolejnych taśm?

Gdyby rzeczywiście chodziło jedynie o kwestię nielegalnego nagrywania, a nie treść nagrań, to już w lutym 2014 r. musiałoby dojść do podobnej reakcji władz (czego oczywiście nie życzyliśmy) w odpowiedzi na publikację "Faktu". Po hucznie obchodzonych urodzinach wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej, tabloid ujawnił nagranie, na którym słychać śpiewy na cześć minister. 

Wicepremier Elżbieta Bieńkowska hucznie świętowała swoje 50. urodziny w ekskluzywnej restauracji. Nie zabrakło wspólnych śpiewów, toastów, tańców oraz gromkiego sto lat dla dostojnej jubilatki. Posłuchajcie, jak bawiono się na 50. urodzinach minister infrastruktury i rozwoju Elżbiety Bieńkowskiej - zachęcał "Fakt" publikując nagranie z biesiadnego stołu.

„Sto lat" zostało nie raz, a przynajmniej dwa razy odśpiewane. – A kto z nami nie wypije, niech się pod stół skryje – śpiewało rozweselone towarzystwo. – Tańcz głupia, tańcz – ryknęło z gardeł i trudno podejrzewać, żeby parkiet był wtedy pusty" - relacjonował tabloid.

Co interesujące, choć na tamtą imprezę wynajęto cały lokal, część gości chciała wejść tylnym wejściem, przez słynny VIP-room. Uniemożliwił to jednak stojący tam reporter "Faktu". Na jego pytanie, czy przyszli na urodziny Bieńkowskiej - goście rzucili kilka przekleństw i uciekli do głównego wejścia. Kto pojawił się wtedy na urodzinach? Między innymi: obecny sekretarz partii Paweł Graś, szef resortu pracy Władysław Kosiniak-Kamysz, Sławomir Nowak, ksiądz z TVN-u Kazimierz Sowa i jego brat z PO - Marek, marszałek województwa małopolskiego

Tak dziś nieadekwatną histerię władz ws. nowych nagrań z "Sowy" komentuje jeden z dziennikarzy "Faktu", szef działu polityka wtedy i obecnie:


Pytany przez portal niezalezna.pl o metodę zarejestrowania tamtego wydarzenia, mówi: Śpiewy były tak głośne, że udało nam się bez problemu nagrać odgłosy imprezy z zewnątrz lokalu. Były tam tylko śpiewy i śmiechu, żadnych rozmów