W ostatnich tygodniach przeciwko prezesowi Giełdy Papierów Wartościowych Adamowi Maciejewskiemu były preparowane donosy, paszkwile, które miały go skompromitować. Był śledzony i fotografowany. On i cały zarząd giełdy zmagali się z potężną kampanią nieprawdziwych informacji, które miały osłabić pozycję szefów spółki i odsunąć ich od kierowania GPW - pisze "Gazeta Polska Codziennie".

Adam Maciejewski w wywiadzie dla Money.pl opowiedział o zakulisowych grach prowadzonych przeciwko niemu i innym członkom zarządu GPW. Jak określił, pod pięknymi łąkami (cztaj giełdą), kryje się bagno. Ma dowody na to, że był śledzony i fotografowany. Ktoś wymyślił, ktoś zlecił, ktoś wykonał i ktoś rozsyłał po urzędach państwowych i mediach paszkwile, które miały go zdyskredytować nie tylko jako prezesa, ale także osobiście. Ma nadzieję, że szybko wyjaśni się, kim ten „ktoś” jest.

– Wcześniej mieliśmy do czynienia z negatywnym „marketingiem szeptanym” wśród uczestników rynku, a później zaczęto prawdziwą wojnę, także medialną z wykorzystaniem najpaskudniejszych metod opowiedział prezes. Adam Maciejewski mówił wręcz o ukrainizacji metod stosowanych na rynku kapitałowym.

Takiego bagna na GPW nie było od początku jej istnienia. Zaczęto stosować podobne chwyty dopiero za prezesury Ludwika Sobolewskiego – poprzednika obecnego prezesa. Adam Maciejewski swoją funkcję pełni dopiero od roku, ale na giełdzie pracuje już od dwudziestu lat. Ludwik Sobolewski również z giełdą związany był od tylu lat. Nie można więc zarzucić im braku fachowości. Jednak merytoryczna ocena działalności obu szefów giełdy nie miała i nie ma tutaj żadnego znaczenia.  Ludwika Sobolewskiego atakowano za to, że wspiera produkcję filmu, w który jest zaangażowana partnerka prezesa GPW Anna Szarek. Zarzucono mu brak etyki. Po medialnej nagonce Sobolewski złożył rezygnację.

Wydarzenia z rubryk towarzyskich zbiegają się z informacjami o przygotowywanym skoku wiceministra skarbu Pawła Tamborskiego na fotel prezesa GPW. Paweł Tamborski złożył już rezygnację z funkcji w ministerstwie, a premier Donald Tusk ją przyjął. Wydaje się, że w tych rozgrywkach personalnych chodzi o dużo więcej, aniżeli tylko o objęcie prezesury warszawskiej giełdy. 

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".