Rośnie rozwarstwienie społeczne. Bogaci stają się jeszcze bogatsi, a ubodzy biedniejsi i aby przeżyć, muszą się zadłużać. Jak podaje GUS, gospodarstwa najbiedniejsze były zmuszone korzystać ze swoich oszczędności, pożyczek lub kredytów. Wydatki w 2013 r. przekraczały bowiem o prawie 34 proc. ich dochody, jakie mieli do dyspozycji. Rok wcześniej brakowało im w budżecie 27 proc. - pisze "Gazeta Polska Codziennie".

Cięcia w portfelach muszą być drastyczne, aż 82 proc. dochodów rozporządzalnych (a więc po oddaniu haraczu na państwo) bowiem stanowią konieczne wydatki. Ponad połowę z tego przeznaczamy na zakup żywności i utrzymanie mieszkania. Przeciętny dochód na jedną osobę wyniósł w zeszłym roku 1299 zł, wydatki zaś – 1062 zł, w grupie najbiedniejszej – 404 zł (dochód) i 540 zł (wydatki), w grupie najbogatszej zaś (odpowiednio) – 2728 zł i 1938 zł.

Z problemami finansowymi borykają się nie tylko najubożsi, choć niewątpliwie ich sytuacja jest najtrudniejsza. Aby móc kupić chociażby buty, Polacy zmuszeni są ciąć wydatki na żywność. W zeszłym roku ryb zjedliśmy o 19 proc. mniej, serów – o prawie 13 proc., wędlin i przetworów mięsnych – o prawie 12 proc., tłuszczów zwierzęcych zaś – o 10,5 proc. Zjedliśmy także mniej owoców, choć rok wcześniej statystycy odnotowali największy wzrost poziomu ich spożycia.

Makaronów zjedliśmy więcej o 2,8 proc. Biedni jedzą też więcej pieczywa, ziemniaków, cukru i margaryny – podaje GUS. W 2013 r. spożycie masła nie wzrosło.

Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie".