Nie słabnie zainteresowanie zakupem ziemi. Na Opolszczyźnie i Śląsku osiąga ona zawrotne ceny, nawet 130 tys. zł za hektar. Rząd nadal nic nie robi, aby zatrzymać spekulacyjny obrót ziemią, w tym sprzedaż gruntów cudzoziemcom. W proteście rolnicy szykują się do marszu gwiaździstego – wjazdu ciągnikami do Warszawy z kilku stron. Ma to nastąpić w czerwcu - pisze "Gazeta Polska Codziennie".

Mimo zawrotnych cen Agencja Nieruchomości Rolnych nie ma żadnego problemu ze sprzedażą ziemi. Proces ten odbywa się bardzo rytmicznie i planowo – powiedział w Polskim Radiu Andrzej Butra, dyrektor oddziału agencji w Opolu. Jest lepiej niż w 2013 r. W zeszłym roku na Opolszczyźnie plany ilościowe nie zawsze były realizowane, ale dzięki rosnącym cenom udało się wykonać plan finansowy z ogromną nadwyżką.

Agencja twierdzi, że ziemia trafia do rolników, którzy kupują grunty dzięki dopłatom z Unii Europejskiej. Tymczasem rolnicy odpowiadają co innego. Ziemia jest już dla nich za droga. Grunty przejmują cudzoziemcy przez podstawione osoby, a od 2016 r. będą mogli to robić bez żadnych przeszkód.

Mimo druzgocącego raportu Najwyższej Izby Kontroli, w którym przyznano, że faktycznie dochodzi do wyprzedaży ziemi cudzoziemcom, rząd nie podejmuje żadnych kroków, aby temu przeciwdziałać. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wykonuje dopiero wstępne analizy sytuacji, co może potrwać nawet dwa lata, a więc do momentu otwarcia rynku polskiej ziemi dla obcokrajowców. Tego obawiają się posłowie PiS.

Rolnicza Solidarność nie zamierza biernie przyglądać się wyprzedaży ziemi ze szkodą dla polskiego rolnika. W czerwcu w proteście rolnicy mają wjechać na ulice Warszawy na traktorach. Rada Krajowa RI Solidarność podjęła uchwałę o organizacji ogólnopolskiego protestu.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".