Myszy króla Popiela

  

Historia Polaków, przynajmniej u jej początków, to – według wczesnych źródeł – coś w rodzaju przerażającego sennego koszmaru: są w niej krew i smród, zbrodnia i detronizacja, rozkładające się trupy i potworne myszy. Pierwszą wiadomość o myszach i detronizacji podał, na początku XII w., Gall Anonim. Z jego Kroniki polskiej dowiadujemy się, że Bóg, osadziwszy na polskim tronie księcia Siemowita, skazał jednocześnie na wygnanie króla lub księcia Popiela. Dalszy ciąg opowieści mówi, że Popiel, prześladowany przez myszy, został umieszczony w drewnianej wieży na wyspie, ale i to nie uratowało go przed „rozwścieczonymi zwierzętami” – „opuszczony przez wszystkich dla zabójczego smrodu mnóstwa pobitych [myszy], zginął śmiercią najhaniebniejszą, bo zagryziony przez potwory”. Genezę potworów wyjaśnia nam późniejsza o sto lat „Kronika polska” Wincentego Kadłubka. Dzieło to informuje, że Popiel (nazywany tam Pompiliuszem) otruł swoich stryjów, ale nie pozwolił ich pochować. Wtedy „zgasła wszystka chwała Polaków” – z rozkładających się stryjów „wylęgły się myszy w niezwykłej ilości” i ścigały Popiela „przez bagna, przez rzeki [...] aż zamkniętego z żoną i dwoma synami w bardzo wysokiej wieży zagryzły okrutnie dojmującymi ukąszeniami”. Co mówi nam ta przerażająca baśń (kiedyś, w rozmowie z Joanną Lichocką, nazwałem ją baśnią założycielską)? Nie wynika z niej, że nasze wczesne dzieje, ich początki, tak właśnie wyglądały – Popiel-Pompiliusz mógł bowiem istnieć, ale mógł też nie istnieć. Wynika natomiast, że Polacy, w pierwszych wiekach istnienia ich królestwa, tak właśnie swoje dzieje rozumieli – byli przekonani, że są one dzikie i przerażające, pełne krwi i grozy, pełne też tajemniczych sennych straszydeł. Minęło kilka wieków i to źródłowe przekonanie ujawniło się ponownie – tym razem w dziełach romantycznych poetów. Można je znaleźć w „Dziadach” Mickiewicza, w „Królu-Duchu” Słowackiego, w „Marii” Malczewskiego. Zaraz na początku tej „powieści ukraińskiej” (wydanej w roku 1825) znajdują się takie oto dwa wersy, dodane jako komentarz do opisu stepowych mogił, w których leżą nasi rycerze: „Dzika muzyka – dziksze jeszcze do niej słowa, / Które Duch dawnej Polski potomności chowa”. Mamy tu, jak widać, romantyczną koncepcję dziejów, ale także romantyczne proroctwo – mówi ono, że historia narodu Polaków będzie zawsze taka sama – dzika, krwawa i pełna niepojętych, tajemniczych wydarzeń. Zadba o to Duch dawnej Polski, który dziką muzykę przeszłości będzie przenosił w przyszłość i oddawał potomkom stepowych rycerzy. Takie proroctwo nie może się podobać tym, którzy chcą, żeby Polacy, tracąc swą odwieczną dziejową tożsamość, stali się jakimś innym narodem. Ale mnie się podoba.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl