W Polsce jest rzeczywiście tak, że wiele osób - mówię w tym momencie nie tylko o politykach, ale także o naukowcach - żyje z pieniędzy jakiegoś państwa i jednocześnie broni interesów tego państwa w Polsce, udając osobę obiektywną - stwierdził dziś Jarosław Kaczyński. Jak poinformowała "Gazeta Polska Codziennie" - Władysław Bartoszewski, będąc szefem MSZ w rządzie Jerzego Buzka, dostał 132 tys. marek z niemieckiej fundacji, współpracującej z rządem.

- To są rzeczy niesłychane, niemożliwe do zaakceptowania. Tyle że nasza ocena pana Bartoszewskiego jest częścią szerszej oceny tego, co się w Polsce dzieje - tak tę informację skomentował na dzisiejszej konferencji prasowej prezes PiS. Podkreślił przy tym, że przepływ pieniędzy z zagranicy dla urzędujących ministrów polskiego rządu, ale i naukowców, wymaga jawności.

- Będzie trzeba te sprawy bardzo zdecydowanie i jednoznacznie uregulować. W Polsce jest rzeczywiście tak, że wiele osób - mówię w tym momencie nie tylko o politykach, ale także o naukowcach - żyje z pieniędzy jakiegoś państwa i jednocześnie broni interesów tego państwa w Polsce, udając osobę obiektywną. Dzisiaj świat jest taki, że ludzie mogą to robić, ale kto czyta ich artykuły, powinien wiedzieć, za czyje pieniądze te osoby żyją. Wtedy będzie mógł bardziej właściwie to, co piszą - dodał Jarosław Kaczyński.

Władysław Bartoszewski, od 2007 r. sprawujący funkcję sekretarza stanu w Kancelarii Premiera do spraw dialogu międzynarodowego, od lipca 2000 r. do października 2001 r. pełnił urząd ministra spraw zagranicznych. Będąc szefem MSZ otrzymał z niemieckiej fundacji Roberta Boscha 132 tysiące marek – „za rolę, jaką odgrywa w kształtowaniu stosunków polsko-niemieckich”. Organizacja ta jest powiązana z niemieckim rządem, który wspiera ją w realizacji jej programów.