Jeszcze o dziadku Wacławie-Wiaczesławie

  

Moja babka Alina (z domu Rau), matka mojej matki, nie była wielkiej urody, można nawet powiedzieć (choć to nieprzyjemnie o własnej babce coś takiego powiedzieć), że była fatalnej urody. Ale jej mąż, dziadek mój Wacław-Wiaczesław, był urody tatarskiej, krymskiej, czarnomorskiej – był pięknym mężczyzną. Był z tatarskich chanów, był tatarskim księciem, więc nie mogło być inaczej – musiał być piękny. Na fotografii, która stoi na parapecie, tuż obok mnie, nad drukarką i pudłem komputera, dziadek Wacław siedzi na krzesełku w zakładzie pułtuskiego fotografa – jego wąsy są zaczesane do góry, jego włosy, czarne, kręcone, przylegają ściśle do głowy, jego piękne tatarskie oczy ukryte są za binoklami. Uczennice w rosyjskim rządowym gimnazjum w Pułtusku musiały, kiedy wzywał je do tablicy i odpytywał z Karamzina, czerwienić się i jąkać, bo to, że taki piękny mężczyzna je odpytuje, trochę mąciło im w głowach, nawet rozum odbierało. Ale mam jeszcze kilka innych fotografii dziadka Wacława, z lat późniejszych, i mówią one, że z dziadkiem, a właściwie z jego urodą, coś się stało – coś niedobrego. Te fotografie zostały zrobione w Gnojnie, majątku dziadków Baranowskich, w roku 1928 – kilka miesięcy przed śmiercią dziadka. Jest on na tych fotografiach coraz bardziej tatarski  – ale nie jest już pięknym tatarskim księciem – jest małym, skurczonym, pomarszczonym, starym i brzydkim Tatarem. Siedzi za stołem, pod wielką wiszącą lampą, obok mojej matki, dwudziestoletniej, która patrzy na niego z miłością, ale on od tej miłości, tego miłosnego spojrzenia, nie robi się ani trochę ładniejszy. – Dziadku – pytam – ale co się z tobą stało? Czy ty chory jesteś i umierasz? – Potem idę do łazienki, staję przed lustrem, przyglądam się mojej łysinie i kępkom białych włosów nad uszami, i tak sam siebie (bo wiem, że dziadka Wacława nigdzie nie ma, więc mi nie odpowie) pytam: –  No i co, stary Tatarze? Nie wstyd ci, że jesteś taki brzydki i pomarszczony, i że twoje ślepe oczy ukryte są pod  spuchniętymi powiekami, i że się ciężko garbisz, choć kiedyś, dawno temu, byłeś lekki i prosty? – Ale spojrzenie mojej dwudziestoletniej matki na tych starych, pożółkłych fotografiach z Gnojna, spojrzenie przy stole w jadalni dworu nad Narwią, spojrzenie pełne miłości, mówi mi, że to nie jest ważne, czy na starość, tuż przed śmiercią, jesteśmy ładni czy brzydcy. Ważne jest tylko to, czy jesteśmy kochani.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Źródło: Gazeta Polska

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts