​Polscy żołnierze żegnają się Ghazni

  

Żołnierze Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie kończą działania w prowincji Ghazni. W niedzielę w siedzibie gubernatora w mieście Ghazni odbyło się symboliczne opuszczenie polskiej flagi.

- Musimy sami zapewnić bezpieczeństwo naszemu krajowi. Walka z terroryzmem była zadaniem międzynarodowym, dlatego pomagały nam siły z innych państw - powiedział podczas uroczystości gubernator prowincji Musa Chan Akbar.

Zapewnił, że bardzo pozytywnie ocenia działalność Polaków. - Inne kraje powinny się uczyć od Polaków, którzy pomagali we wszystkich sprawach - powiedział. - Mamy prośbę, by Amerykanie i inne kraje nadal nas wspierały - dodał.

Dowódca kończącej misję XIV zmiany PKW generał brygady Cezary Podlasiński powiedział, że „zdjęcie flagi, zakończenie działalności operacyjnej i szkoleniowej w prowincji Ghazni to ukoronowanie wysiłku wszystkich poprzednich zmian i symbol dobrze wykonanej pracy wraz z sojusznikami, głównie Amerykanami”.

Ceremonia, która odbyła się w siedzibie gubernatora prowincji w mieście Ghazni, nie obyła się jednak bez incydentu - w jej trakcie w pobliżu siedziby władz spadł pocisk. Jeden z polskich żołnierzy został lekko ranny. Jak powiedziała rzeczniczka XIV zmiany kpt. Justyna Balik, żołnierz po udzieleniu mu pomocy lekarskiej jest w dobrym stanie, sam zadzwonił do rodziny, by powiadomić ją o zdarzeniu.

Ghazni była główną bazą polskiego kontyngentu ISAF od roku 2008. Obecnie pozostali w niej ostatni żołnierze, którzy wkrótce przeniosą się do bazy Bagram. Kończąca misję XIV zmiana liczyła do 1000 żołnierzy i pracowników, a jej trzon stanowili żołnierze 10. Brygady Kawalerii Pancernej ze Świętoszowa.

Ostatnia zmiana będzie liczyła do 500 osób i składać się będzie głównie z logistyków z 10. Brygady Logistycznej z Opola, których głównym zadaniem jest dokończenie przerzutu ludzi i sprzętu do kraju. Do Polski wróciło dotychczas 60 proc. uzbrojenia i wyposażenia, 20 proc. jest w drodze. Część sprzętu wojsko przekazało organizacjom pomocowym, niektóre elementy, jak wyeksploatowane kontenery mieszkalne lub samochody, których nie opłaca się remontować, będą złomowane na miejscu we współpracy z Amerykanami.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP


Wczytuję komentarze...

Polka nie może wyjechać z Kenii. Rodzina dostrzega wiele podobieństw do sprawy Magdaleny Żuk

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/RyanMcGuire

  

Polska turystka wraz z partnerem wyjechała na wycieczkę do Kenii. Gdy przyszedł czas powrotu, kobieta źle się poczuła. Zaczęła zachowywać się nienaturalnie i trafiła do szpitala, gdzie internista stwierdził u niej... zaburzenia psychiczne. Polce odmówiono wpuszczenia na pokład samolotu. Rodzina kobiety uważa, że sprawa do złudzenia przypomina historię Magdaleny Żuk.

Wszystko zaczęło się 8 stycznia, kiedy kobieta zaczęła się dziwnie zachowywać. Rodzina zapewnia, że nigdy wcześniej nie miała podobnych problemów. 

Pani Danuta trafiła do szpitala w Mombasie. Tam miał ją zbadać lekarz internista, a nie psychiatra.

Stwierdził choroby psychiczne, choć zawodowo się tym nie zajmuje

– opowiada córka kobiety cytowana przez se.pl.

Jednocześnie rodzina obawia się, że kobietę nafaszerowano narkotykami. Od kilku dni jej stan się nie poprawia.

Gdy wraz z partnerem chciała wrócić do Polski, nie została wpuszczona na pokład samolotu. Zgody nie wyraziła firma, będąca organizatorem wycieczki.

Córka pani Danuty zaznacza, że obecni w Kenii pracownicy konsularni, starają się pomóc, ale na razie na niewiele się to zdaje.

Teraz mama ma być przewieziona do kolejnego szpitala, tym razem w stolicy Kenii, Nairobi. Ale ona musi wrócić do kraju, żeby zapewnić jej odpowiednią pomoc medyczną

– zaznacza.

Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest przetransportowanie Polski wynajętym samolotem medycznym, ale to kosztuje prawie pół miliona złotych. Rodzina pani Danuty nie ma takiej kwoty.

Do redakcji se.pl nadesłano komunikat firmy-organizatora.

Od początku jesteśmy w kontakcie z rodziną naszej Klientki, przedstawicielstwem TUI w Mombasie, hotelem, konsulatem, a także Ambasadą RP w Nairobi. Ze względu na dane wrażliwe dot. stanu zdrowia oraz uszanowanie prywatności Klientki nie ujawniamy szczegółów sprawy

- cytuje portal.

Rodzina zwraca uwagę na podobieństwo tej sprawy do historii Magdaleny Żuk, która podczas wczasów w Egipcie, też zaczęła się bardzo dziwnie zachowywać i zmarła w jednym z tamtejszych szpitali. [polecam:https://niezalezna.pl/223567-jak-zginela-magdalena-zuk-raport-egipskich-sledczych-wyjasnia-wszystkie-tajemnice]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: se.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl