Fidesz, konserwatywna partia premiera Viktora Orbana, wygrała wybory parlamentarne na Węgrzech, wyprzedzając opozycyjną lewicę - wynika z pierwszych sondaży wyborczych, tzw. exit polls.

Fidesz uzyskał 48 proc. głosów, lewicowa koalicja - 27 proc., a skrajnie prawicowy Jobbik - 18 proc. Frekwencja wyniosła ok. 57 proc.

Jak pisała niedawno "Gazeta Polska Codziennie" Fidesz stale przypomina o walce z problemami demograficznymi, z tego powodu rodziny z trójką dzieci praktycznie nie płacą podatków, a uczniowie zostali wyposażenie w darmowe podręczniki. Orban udowodnił też, że poważnie potraktował zapewnienia o walce z biurokracją, co spowodowało zmniejszenie nie tylko administracji, ale także o połowę liczby posłów (z 386 do 199). Chociaż lata jego rządów to czas nieustannej krytyki ze strony Brukseli (przede wszystkim za opodatkowanie zagranicznego biznesu), nie wpłynęło to negatywnie na jego odbiór przez społeczeństwo. Wprost przeciwnie, jest on postrzegany jako polityk, który przywrócił Węgrom wiarę w siebie i nadzieję na lepsze jutro. Ostatecznie nawet unijna centrala musiała przyznać, że broniąc interesów swojego kraju osiągnął on sukcesy, za jakie należy uznać choćby utrzymywanie przez Budapeszt deficytu publicznego poniżej 3 proc. i spłatę przed czasem zadłużenia wobec MFW.