Szczerski: Solidarna Polska staje się proputinowska

  

Legitymizowanie przez posła Solidarnej Polski Andrzeja Romanka promoskiewskich referendów w Mołdawii i na Krymie powinno stać się przedmiotem zainteresowania polskiego kontrwywiadu – mówi w rozmowie z „Codzienną” prof. Krzysztof Szczerski, były wiceminister spraw zagranicznych, obecnie poseł PiS‑u.

Poseł Solidarnej Polski, wiceszef klubu tej partii Andrzej Romanek razem z posłem SLD Adamem Kępińskim dwa tygodnie temu byli jedynymi polskimi politykami obecnymi na Krymie, w czasie gdy odbywało się tam referendum dotyczące odłączenia się półwyspu od Ukrainy. Jak ujawnił portal Niezależna.pl, to niejedyny taki wyjazd Romanka. W lutym tego roku legitymizował referendum za przyłączeniem mołdawskiej Gagauzji [region autonomiczny] do Unii Celnej z Rosją. Wcześniej w październiku 2013 r. był w czasie wyborów prezydenckich w Azerbejdżanie. Wbrew stanowisku obserwatorów OBWE, którzy zwracali uwagę na nieprawidłowości, delegacja, której członkiem był Romanek, uznała legalność wyborów.

– Współpraca z Rosją na szczeblu międzypaństwowym, a także kooperacja między mniejszościami polską i rosyjską w krajach postsowieckich – to priorytety, które we własnym interesie powinny być realizowane przez Warszawę i Moskwę – mówił poseł Romanek na spotkaniu z mniejszością polską w Gagauzji.

Kilka dni temu poseł SLD Adam Kępiński, który był na Krymie w tym samym czasie co Romanek, zrezygnował z kandydowania do Parlamentu Europejskiego. Z kolei szef klubu SP Arkadiusz Mularczyk pytany o obecność kolegi z partii na Krymie, nie widzi powodu do wyciągnięcia konsekwencji wobec Romanka. – Pojechał tam zorganizować konferencję prasową, grożono mu śmiercią – powiedział reporterowi Niezależna.pl

– Poseł Romanek legitymizował swoimi wyjazdami działania Władimira Putina. Jeśli Solidarna Polska broni swojego posła i nie wyciąga konsekwencji za takie – nie pierwsze w ostatnim czasie – wyjazdy, to sama staje się partią proputinowską. Nawet bardziej niż SLD, bo ich poseł miał tylko jeden taki wyskok – mówi „Codziennej” poseł PiS‑u Krzysztof Szczerski. Jego zdaniem działania Andrzeja Romanka powinny stać się przedmiotem zainteresowania odpowiednich służb zajmujących się ochroną kontrwywiadowczą polskiego państwa.

Zdjęcie z wyjazdu na referendum w Mołdawii, umieszczone na profilu Franka Creyelmana, jednego z przedstawicieli "międzynarodowych obserwatorów" obecnych na Krymie. Pierwszy z lewej siedzi Pavel Chernev - kolejny "obserwator" promoskiewskiego plebiscytu na Ukrainie. Pierwszy z prawej: poseł Romanek:


Fotografia z tego samego wyjazdu na profilu Cherneva. Mateusz Piskorski drugi od prawej, poseł Romanek czwarty:


Zdjęcie z referendum na Krymie, znalezione na stronie www.eode.org - promoskiewskiej organizacji "Eurazjatyckie Obserwatorium Demokracji i Wyborów". Trzeci od prawej Pavel Chernev. Obok niego Frank Creyelman:
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Ratownicy blisko miejsca, gdzie są grotołazi?

/ By Jerzy Opioła - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=7063357

  

- Ratownicy powoli zbliżają się do miejsca, w którym przewidują, że mogą przebywać poszkodowani - przekazał naczelnik TOPR Jan Krzysztof. Dodał, że ratownikom prowadzącym akcję w jaskini Wielkiej Śnieżnej udało się przesunąć o 5 metrów.

"W tej chwili 11 ludzi - pirotechnicy i ratownicy do pomocy wchodzą do jaskini. Na późne popołudnie planujemy wejście kolejnej grupy, kolejnych dwóch pirotechników i podobne plany mamy na następną dobę"

- powiedział naczelnik TOPR Jan Krzysztof.

Ich zadaniem jest przeprowadzenie mikro wybuchów, które poszerzą i wydłużą korytarz tak, by dotrzeć do miejsca, w którym, według ratowników, mogą przebywać poszukiwani grotołazi.

Jan Krzysztof poinformował, że w tego typu akcjach używa się niewielkiej ilości materiałów wybuchowych.

"Przy tego typu akcjach używa się mikro ładunków, miko zapalników. Dzisiaj dojedzie do nas dostawa kilograma ładunków wybuchowych, co wystarczy na bardzo długo"

- powiedział Jan Krzysztof.

Dodał, że po wyjściu z jaskini otrzymał informację, że ratownikom udało się przesunąć o 5 metrów.

"Dotarli do miejsca trochę wygodniejszego - takiego, w którym można się chwilami wyprostować"

- przekazał naczelnik TOPR.

Poinformował, że tej chwili najwięcej czasu zajmuje transport materiału, który powstaje na skutek wybuchu.

"W wielu miejscach nie ma możliwości przesunięcia nawet małego kamienia obok człowieka (....) To przejście do tego obszerniejszego fragmentu pozwala łatwiej pakować ten materiał"

- mówił Jan Krzysztof.

Podkreślił też, że ratownicy powoli zbliżają się do miejsca, w którym przewidują, że mogą przebywać poszkodowani.

"Przewidujemy, ale oczywiście żadnej pewności nie mamy" 

- zaznaczył naczelnik TOPR.

Jan Krzysztof przekazał, że jednym z problemów, z którym mierzą się ratownicy jest zimno w jaskini. Temperatura wynosi 4 stopnie Celsjusza i jest bardzo wilgotno.

"Pracujemy w lodówce, w pełnej wilgotności. Zobaczymy jak ta sprawa się potoczy"

- stwierdził.

Dodał, że jeżeli kolejnym grupom "uda się zdobywać kolejne metry, to w ciągu kilkudziesięciu godzin powinni dotrzeć z drugiej strony do tego rejonu zaginięcia".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl