Gmyz demaskuje „agenta wpływu”, którym zainteresował się kontrwywiad: To znany bloger

Służba Kontrwywiadu Wojskowego zainteresowała się podejrzanymi kontaktami znanego polskiego blogera z rosyjską ambasadą.

Jakub Krechowicz/SXC
Służba Kontrwywiadu Wojskowego zainteresowała się podejrzanymi kontaktami znanego polskiego blogera z rosyjską ambasadą. Okazuje się, że ministerstwo, z którym oficjalnie współpracował bloger, dostało już oficjalne ostrzeżenie w tej sprawie.

Dziennikarz śledczy TV Republika i tygodnika „Do Rzeczy” Cezary Gmyz poinformował na Twitterze, że Służba Kontrwywiadu Wojskowego ostrzegła już jednego z ministrów o podejrzanych kontaktach współpracującego z resortem znanego blogera.

„Wielki sukces SKW. Odkryli, że pewien bloger, popularny na Twitterze, który ostatnio basuje Putinowi, bierze kasę z ruskiej ambasady”– napisał na Twitterze Cezary Gmyz.


Dziennikarz zastrzega, że informację na ten temat udało mu się potwierdzić w dwóch niezależnych źródłach. Choć Cezary Gmyz nie zdecydował się na podanie nazwiska blogera, internauci napisali że sprawa dotyczy Jacka Gotliba, blogera o pseudonimie „Azrael”. Gmyz podkreśla jedynie, że całą sprawę zapoczątkowało ostrzeżenie Służby Kontrwywiadu Wojskowego.
 
Jak informuje TV Republika, bloger „Azrael” nie odpowiedział na prośbę o ustosunkowanie się do sprawy. Jego komentarz opublikowany został natomiast na łamach portalu natemat.pl:

- To kłamstwo. Nigdy nie współpracowałem ani z ambasadą rosyjską, ani żadną instytucją, która ma coś wspólnego z Rosją. Tym bardziej nie dostałem żadnych pieniędzy – przekonuje w rozmowie z natemat.pl bloger „Azrael”.

 

Źródło: niezalezna.pl,TV Republika

rz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo