Narodowe Siły Rezerwowe to taki niewypał, którego się nie da zreformować. Trzeba z tego zrezygnować i utworzyć coś osobnego. NSR nie mają możliwości prowadzenia obrony terytorialnej kraj - mówi portalowi niezalezna.pl gen. Roman Polko, były dowódca GROM.
 
- Z założenia, od samego początku to był całkowicie nieprzemyślany projekt. Przekształcanie go nic nie przyniesie. Trzeba zrezygnować z Narodowych Sił Rezerwowych, odrzucić ten pomysł i wypracować zupełnie inną koncepcję. Nawet zrezygnować już z tej nazwy, która bardzo negatywnie się kojarzy i jest skompromitowana. Trzeba by rozliczyć też twórców tego systemu ze zmarnowanych pieniędzy podatnika. To osłabianie potencjału armii, a nie jej budowanie - uważa Polko.

"Rzeczpospolita" ustaliła, że Sztab Generalny zlecił przygotowania do reformy Narodowych Sił Rezerwowych. Miałyby tworzyć one zwarte pododdziały: plutony i kompanie złożone z rezerwistów. Nad nową koncepcją intensywnie pracują wojskowi eksperci – potwierdza gen. Bogusław Pacek, doradca szefa MON i rektor Akademii Obrony Narodowej. Dobrze wyszkolone i uzbrojone w lekką broń pododdziały NSR byłyby mobilizowane do wspierania wojsk operacyjnych, a w czasie pokoju do akcji ratowniczych i usuwania skutków klęsk żywiołowych.
Planowana reforma może zwiększyć liczebność powstałej 4 lata temu formacji. Teraz nie spełnia pokładanych w niej nadziei – liczy ok. 10 tys. żołnierzy, choć powinno być 2 razy więcej, służba od początku była nieatrakcyjna finansowo, a dowódcy nisko oceniali umiejętności rezerwistów. Przygotowujemy pakiet ekonomicznych i finansowych zachęt, które ułatwiłyby decyzję o dołączeniu do NSR – mówi gen. Pacek.