Prezes PiS Jarosław Kaczyński, przemawiając przed Pałacem Prezydenckim, nawiązał do niedawnej agresji Rosji na Ukrainę. Przestrzegł też przed rosnącymi apetytami Rosji, przywołując słowa swojego brata, śp. Lecha Kaczyńskiego.

"Wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!" - mówił w 2008 r. w Tbilisi Lech Kaczyński.

Dziś te słowa przypomniał jego brat Jarosław Kaczyński, który przemawiał przed Pałacem Prezydenckim w kolejną miesięcznicę katastrofy smoleńskiej.

- W trakcie każdego wystąpienia pod Pałacem Prezydenckim powtarzam, że jesteśmy o jeden miesiąc bliżej od prawdy. Zwykle chodzi o to, że na światło dzienne wychodzą nowe fakty i dokumenty, odsłaniając prawdę o Smoleńsku. Dziś również jesteśmy bliżej jądra prawdy, nasze narodowe śledztwo staje się bogatsze - mówił prezes PiS-u. - Dziś też to powtarzam, ale z innej przyczyny - bo kto dziś ośmieli się powiedzieć, że Rosja to wiarygodne państwo, a raport Anodiny jest prawdziwy? Dziś prawda jest naoczna i nie można jej już zaprzeczyć - dodał. Jak tłumaczył, doświadczenie Ukrainy powinno stać się nauką dla bytu i charakteru naszego narodu, „a także dla sprawy, dla której zbieramy się tu po raz 46”.

- Za miesiąc musimy zademonstrować naszą siłę i wyciągnąć rękę do tych, którzy w nowych okolicznościach chcą stanąć po stronie prawdy i Polski - mówił szef PiS-u. - Staniemy z nimi razem w prawdzie. Spotkamy się tu za miesiąc, bu pokazać światu i Moskwie, że Polska nigdy się nie ugnie - zakończył przemówienie Kaczyński. Wystąpienie szefa PiS próbowało zakłócić kilku narodowców z transparentem "Jarosław, przeproś za Banderę", ale ich działania wygwizdano.

Po Jarosławie Kaczyńskim przemawiała Anita Czerwińska, szefowa warszawskiego klubu "Gazety Polskiej", który organizował dzisiejsze uroczystości. "Putinowska Rosja jest zdolna do najgorszych zbrodni. To jej najemnicy brali udział w mordowaniu Ukraińców na Majdanie. Dzisiaj rosyjskie wojska napadły suwerenne państwo i okupują fragment terytorium naszego sąsiada. W cieniu tego konfliktu pozostaje tragedia narodu syryjskiego. Z rąk reżimu popieranego przez Moskwę zginęło tam 150 tys. osób w tym kobiety i dzieci. Zadajemy sobie pytanie, czy władze takiego Państwa mogłyby cofnąć się przed zamordowaniem prezydenta, który walczył o prawo do wolności narodów Europy Wschodniej?" - mówiła Anita Czerwińska.