Polski Instytut Sztuki Filmowej odrzucił wniosek o dofinansowanie filmu o Smoleńsku

  

Film Antoniego Krauze pt. „Smoleńsk” nie otrzyma dofinansowania z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Okazuje się, że komisja, w której zasiadał m.in. ostro krytykujący produkcję  o katastrofie smoleńskiej Jerzy Stuhr, odrzuciła wniosek o przyznanie dofinansowania.

- Projekty filmowe były oceniane w dwuetapowym systemie oceny eksperckiej. W jego prace, jako liderzy stałych komisji eksperckich, zaangażowali się rekomendowani przez środowisko filmowe twórcy reprezentujący różne gusta, poruszający się w różnych estetykach filmowych i reprezentujący różne pokolenia filmowe. Komisje I etapu rekomendują najbardziej interesujące projekty do oceny w II etapie przez Komisję składającą się z liderów wszystkich komisji I etapu - informuje w oficjalnym komunikacie Agnieszka Odorowicz, dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Z informacji wPolityce.pl wynika, że komisja odrzuciła wniosek o dofinansowanie filmu „Smoleńsk” stosunkiem głosów 5:1. Za odrzuceniem wniosku opowiedzieli się: Jerzy Stuhr, Jerzy Skolimowski, Anna Kazejak-Dawid, Sławomir Fabicki oraz Grzegorz Łoszewski (reprezentujący Roberta Glińskiego). Jedynie Sylwester Chęciński opowiedział się za przyznaniem dofinansowania na produkcję filmu.
 
- W bieżącej sesji do drugiego etapu zostało skierowanych 16 wniosków o dofinansowanie oraz jeden o wydanie listu intencyjnego. (...) Producenci ubiegali się w sumie o 48,97 mln zł. Biorąc pod uwagę ograniczone środki finansowe, eksperci zdecydowali o dofinansowaniu sześciu projektów filmowych na łączną kwotę 15,5 mln zł, w tym dwóch debiutów i jednego filmu drugiego. Dodatkowo, dwa projekty ocenione pozytywnie otrzymały listy intencyjne w łącznej wysokości 4,5 mln. zł, w tym jeden, który ubiegał się o środki finansowe na produkcję, ale ze względu na ich wyczerpanie otrzymał jedynie list intencyjny. Dwa projekty zostały skierowane do poprawek – informuje dyrektor PISF.

W gronie filmów fabularnych, którym komisja przyznała dofinansowania znalazły się filmy: „Nienawiść” Wojciecha Smarzowskiego (4 mln zł), „Ekscentrycy” Janusza Majewskiego (3 mln), „Anatomia zła” Jacka Bromskiego (2,5 mln), „Rosa” Denijala Hasanovica (2 mln), „Chemia” Bartosza Prokopowicza (2 mln) oraz „Prosta historia o morderstwie” Arkadiusza Jakubika (2 mln). Filmy Bartosza Konopki i Filipa Bajona skierowano do poprawek.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: wpolityce.pl,niezalezna.pl,pisf.pl


Wczytuję komentarze...

Poeta oskarża: UE dokonuje siłowej transfuzji chorej krwi do zdrowego polskiego organizmu - WIDEO

Maciej Rembarz / niezalezna.pl

  

Jesteś dumny, że skończyłeś polonistykę w PRL? Gówno, chłopcze! Skończyłeś skrócony kurs polonistyczny, napisany przez agitatorów. Inteligencja nie może być wiernopoddańcza i przytakiwać dobrze uposażonym urzędnikom. Mówią, że mamy cieszyć się wolnością. A stajemy się co raz bardziej zniewoleni. Myślimy jakimiś stemplami brukselskimi, które nam na tyłkach odciskają. Powtarzamy cudze marzenia, cudze pragnienia, cudze chęci. Gdy wyzbędziemy się własnych snów, niewiele nam zostanie – mówi poeta Maciej Rembarz. Przed bagnem elit III RP uciekł do Puszczy Noteckiej, gdzie hoduje kozy. Odnalazł go tam Piotr Lisiewicz, a unikalną rozmowę z poetą obejrzeć można poniżej.

Macieja Rembarza słuchać można godzinami.

Fascynujemy się wielkimi oryginałami w polskiej kulturze, jak Witkacy, Sergiusz Piasecki czy Marek Hłasko. A nie wiemy, że tacy żyją i dziś, gardząc tanią popularnością. Taką legendą jest Maciej Rembarz, który siedział w więzieniu, pracował w ZOO i sprzedawał miody na Rynku Jeżyckim. A teraz zaszył się w puszczy i pisze wiersze, o których nie mówi się na salonach, a kiedyś zostaną uznane za może najlepsze, co dziś powstaje. Taki jest tomik „Wiersze z oddechu Przybyszewskiej”

– mówi Piotr Lisiewicz, który wyciągnął poetę z puszczy.

Za komuny wyrzucono go ze szkoły, bo mówił uczniom prawdę o Katyniu. W komunizmie pisał do szuflady, w III RP jego pierwsze tomiki uznano za sensację, wydał je „Czas Kultury”, któremu szefował Rafał Grupiński. Ale szybko zaczął oddalać się od tego świata.

Już wtedy zauważyłem, że to środowisko literackie tak trochę „kląska”. To są takie słowicze trele, słodkie, ale co raz słabsze. Bez świeżego powietrza bazaru, kultura nie ma szans

– wspomina.

Po 2010 r. nazywa siebie „sektą smoleńską”. Konformizm elit III RP uznał za stan nie do zniesienia. Dziś mówi:

Myślę, że to co wyprawia z nami UE, to taka siłowa transfuzja. Przepompowywanie chorej krwi do zdrowego organizmu. Tak zwana polska inteligencja – tak zwana, bo jej daleko do prawdziwej – po prostu idzie jak cielęta a rzeź. Ufa. To jest jakoś epidemia, amnezja dziwna, która nie potrafi wyciągnąć wniosków, nie pamięta co to jest zależność. Powstała taka melasa, której ani nie można kopnąć w dupę, ani wyrzucić za drzwi. No bo to jest coś nieokreślonego.

Obejrzyj poniżej mocną rozmowę z Maciejem Rembarzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl