UJAWNIAMY: Sędzia w konflikcie z „Gazetą Polską Codziennie” sądzi jej redaktora naczelnego

Jak wynika z ustaleń portalu niezalezna.pl nominowany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego na sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie Andrzej Sterkowicz, który „zasłynął” głośnymi wyrokami s

Filip Błażejowski/Gazeta Polska
Jak wynika z ustaleń portalu niezalezna.pl nominowany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego na sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie Andrzej Sterkowicz, który „zasłynął” głośnymi wyrokami skazującymi prawicowych dziennikarzy ma prowadzić rozprawę pozwanego przez Skarb Państwa i Służbę Kontrwywiadu Wojskowego Tomasza Sakiewicza.

- Sędzia Sterkowicz jest w osobistym konflikcie z „Gazetą Polską Codziennie” ponieważ gazeta wielokrotnie pisała o jego stronniczości. Jeśli sędzia Sterkowicz nie wycofa się z prowadzenia tej sprawy wystąpię do sądu dyscyplinarnego, gdyż jest to pogwałcenie obiektywizmu i bezstronności sądu – mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl Tomasz Sakiewicz.

Jak informowaliśmy wczoraj, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” otrzymał pismo z pozwem i zawiadomienie o rozprawie w sprawie Skarb Państwa - Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego przeciwko Tomaszowi Sakiewiczowi o ochronę dóbr osobistych. Choć pismo doręczono do redakcji dopiero 11 lutego termin rozprawy wyznaczono na... dzisiaj.

Z dokumentów wynika, że 6 lutego 2014 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wysłał do redakcji „Gazety Polskiej” pozew razem z zawiadomieniem o rozprawie. Dokumenty dotarły jednak do redakcji wczoraj, 11 lutego. Choć zazwyczaj sąd daje dwa tygodnie na ustosunkowanie się do pisma i odpowiedź na pozew, w tym przypadku termin rozprawy został wyznaczony na... 13 lutego.

Sprawa dotyczy artykułu Anity Gargas „Służba kompromitacji wojskowej”, który ukazał się w 34 numerze „Gazety Polskiej” z 21 sierpnia 2013 roku.

Przypominamy, że sędzia Andrzej Sterkowicz skazał m.in. b. szefa Trójki Jacka Sobalę oraz Dorotę Kanię i Stanisława Janeckiego. Ma też na swoim koncie wydanie skandalicznego postanowienia w sprawie PKP przeciwko NIK-owi. Od tego wyroku odwołała się nie tylko NIK, lecz także Prokuratoria Generalna, która zaskarżyła postanowienie Sterkowicza, uznając, że jest niezgodne z konstytucją. Sąd apelacyjny przychylił się do tych wniosków i uchylił postanowienie sędziego.

Jak pisaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl Dorota Kania i Stanisław Janecki oraz wydawca tygodnika „Wprost” zostali skazani przez Sąd Okręgowy w Warszawie na karę m.in. zapłaty 150 tys. zł za publikacje dotyczące prof. Andrzeja Ceynowy, byłego rektora Uniwersytetu Gdańskiego. Orzeczenie wydał sędzia Sterkowicz. Po publikacji, w której napisano o zarejestrowaniu Andrzeja Ceynowy jako TW „Lek”, Instytut Pamięci Narodowej, opierając się m.in. na dokumentach ujawnionych przez „Wprost”, skierował do sądu wniosek wobec Ceynowy w sprawie złożenia przez niego niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego – naukowiec poinformował w nim, że nie był tajnym współpracownikiem komunistycznej bezpieki. Ceynowa proces z IPN-em wygrał i na tej podstawie sędzia Sterkowicz skazał dziennikarzy. Publikacje w tygodniku „Wprost” miały miejsce w 2007 r., natomiast wyrok w procesie lustracyjnym zapadł w 2010 r.

Andrzej Sterkowicz skazał również Dorotę Kanię w innym procesie, który wytoczył jej prokurator Edward Zalewski, szef Krajowej Rady Prokuratury, do której został powołany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.

– W obydwu procesach sędzia Sterkowicz odrzucił kluczowe dowody, które świadczyły na moją korzyść. Na pewno ten argument przytoczymy w apelacjach – mówiła w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” Dorota Kania.

 

 


Źródło: niezalezna.pl

rz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo