Najszybciej wprowadzana ustawa w polskiej historii, nakładająca na Lasy Państwowe haracz w wysokości 1,6 mld zł, jest procedowana w takim tempie, że sprawia ono kłopot nawet ministerialnym urzędnikom. Wiceminister środowiska Janusz Zalewski nie umiał wytłumaczyć w Senacie, dlaczego dyskutowany w parlamencie projekt ustawy różni się od konsultowanego społecznie. – Totalny chaos – ocenia pracę rządu Marek Martynowski, senator PiS.

Przypomnijmy, pierwszy projekt ustawy o lasach został zaprezentowany na stronach internetowych Ministerstwa Środowiska 23 grudnia 2013 r. ok. godz. 16. Zakładał nałożenie na Lasy Państwowe daniny w wysokości 800 mln zł rocznie w latach 2014–2015 i 100 mln rocznie od 2016 r. Fakt umieszczenia na stronie urzędnicy ministerialni traktują jako poddanie projektu pod konsultacje społeczne. – Projekt założeń był konsultowany społecznie poprzez zamieszczanie na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji i Ministerstwa Środowiska – poinformowała nas Aleksandra Majchrzak z Ministerstwa Środowiska.

Problem w tym, że w ciągu kilkunastu dni projekt ten się zmienił, a ostatecznie do Sejmu i Senatu trafiła ustawa z zapisem, że Lasy Państwowe od 2016 r. (w miejsce odgórnie ustalonych 100 mln zł) będą płaciły podatek obrotowy w wysokości 2 proc. od wartości sprzedanego drewna. Nie wiadomo, kto zgłosił poprawkę, a wiceminister Janusz Zalewski podczas obrad nad ustawą w Senacie był przekonany, że projekt zamieszczony na stronie internetowej ministerstwa jest procedowany w parlamencie. – Trzeba będzie to wyjaśnić – stwierdził wyraźnie zakłopotany Janusz Zalewski.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".