TYLKO U NAS! Upupianie dzieci? Ekspert odpowiada na "argumenty" minister edukacji

  

- Przykra jest wypowiedź szefowej MEN-u o upupianiu dzieci. Rozumiem, że to nowomowa nowego ministra, która ma zrobić wrażenie, ale na kim? To nie argument, ale farsa; nie pedagogiczne pojęcie, ale dziwny neologizm, na który pozwolić sobie mogą dzieci w przedszkolu, a nie osoba dorosła pełniąca funkcję ministra edukacji - komentuje dzisiejsze wypowiedzi minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej, Dorota Dziamska, ekspert Stowarzyszenia Praw Rodziców.
 
- Rozumiem, że priorytetem nie jest dobro dziecka, priorytetem jest postawienie na swoim
- powiedziała minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, odnosząc się do zamieszczonej na stronie internetowej stowarzyszenia "Ratuj maluchy" instrukcji informującej, jak można odroczyć obowiązek szkolny dla sześciolatków. - Z całym szacunkiem dla różnych losów dziecka i dla ich indywidualnych predyspozycji, bo to trzeba szanować, nie upupiajmy dzieci, tzn. nie pokazujmy, że są mniej dojrzałe, niż w rzeczywistości są. W Wielkiej Brytanii dzieci rozpoczynają edukację szkolną w wieku lat 5, w bardzo wielu krajach w wieku lat 6 – dodała i podkreśliła, że nauczyciele będą mieli dużą swobodę w prowadzeniu lekcji dla sześciolatków. - Bardzo chciałabym, żeby nauczyciele nie przywiązywali się do tych 45 minut lekcji; naprawdę powinni pracować w swoim rytmie. Również marzy nam się sytuacja, w której dzieci będą mogły korzystać z pomocy nauczycieli w odrabianiu lekcji - podkreśliła Kluzik-Rostkowska.
 
Dorota Dziamska, pedagog, ekspert Stowarzyszenia Praw Rodziców, zapytana przez portal niezalezna.pl, odpowiedziała minister Kluzik-Rostkowskiej:
 
- Przykra jest wypowiedź szefowej MEN-u o upupianiu dzieci. Rozumiem, że to nowomowa nowego ministra, która ma zrobić wrażenie, ale na kim? To nie argument, ale farsa; nie pedagogiczne pojęcie, ale dziwny neologizm, na który pozwolić sobie mogą dzieci w przedszkolu, a nie osoba dorosła pełniąca funkcję ministra edukacji. Dodam jeszcze, że pojawienie się takiego niekulturalnego tworu w ustach przedszkolnych dzieci każdy rozumny nauczyciel wykorzystałby do pracy wychowawczej, aby dzieci odwodzić od chęci korzystania z takich wypowiedzi. Rozumiem zatem, że jeżeli przyjmiemy, iż upupianie dzieci to zaniżanie dziecięcej dojrzałości, aby nie poszły do szkoły, to jakim neologizmem zatem Pani minister nazwać powinna uczenie wszystkich dzieci jedynym słusznym podręcznikiem w klasie pierwszej? Według mnie to także zaniżanie i zawężanie tkwiącego w nich potencjału, czyli upupianie. Oczywiście traktuję tę wypowiedź jako brak w wykształceniu Pani minister. Przestrzeń edukacji to dla niej nowy grunt, po którym nadal porusza się po omacku, a na dodatek bez wyobraźni. Poradnie psychologiczno-pedagogiczne to nie instytucje z gumy. Nie mamy ich wiele i nawet w normalnych warunkach (poza okresem badania dojrzałości szkolnej ) są przepełnione, a na wizytę do specjalisty rodzice czekają po kilka miesięcy. Nie widzę zatem nic dziwnego, iż rodzice już teraz zgłaszają się do poradni z chęcią przebadania dziecka. Pani minister zapomniała lub zupełnie nie wie, ile dzieci mamy w systemie, a także nie rozumie, że poradnie nie zajmują się wyłącznie badaniem dojrzałości szkolnej, ale mają jeszcze wiele innych zadań do wykonania oraz ogrom dzieci, korzystających z ich usług. Dwa miesiące: maj i czerwiec to stanowczo za krótki czas, aby każde dziecko z rocznika objętego obowiązkiem szkolnym od przyszłego roku zdążyło spotkać się ze specjalistą. 

         Pozostaje jeszcze kolejny raz infantylna argumentacja powtarzana jak mantra przez wszystkich zwolenników reformy, a więc teraz przez Panią Kluzik także (wcześniej mówiła inaczej, czyli punkt widzenia zmienił się w zależności od punktu siedzenia). Kraje, w których 5-,6-latki są w szkołach,  nie „upupiają w nich dzieci” – nie uczą jedynie słusznym podręcznikiem, nie ograniczają ich aktywności zmuszając do realizacji programu nieadekwatnego do ich możliwości, nie narzucają akademickiego stylu uczenia, nie trzymają dzieci w świetlicach po 120 osób, nie wyrywają 5,6 latka o 5.00 rano ze snu, aby doszedł do gimbusa i czekał po kilka godzin na lekcje, wreszcie nie organizują 6 latkom zajęć szkolnych na drugą  lub trzecią zmianę. 


     Sugestia, iż nauczyciele nie muszą uczyć dzieci podczas 45-minutowych lekcji jest wręcz kuriozalna. Pani minister zatem nie umie sobie wyobrazić, iż obowiązują w Polsce wdrożone przez jej poprzedniczki ramowe plany nauczania oraz podstawa programowa, które kształcenie zintegrowane cofnęły – zamiast rozwinąć. W wielu szkołach dyrektorzy – choćby chcieli – nie są wstanie zapewnić nauczycielom możliwości realizacji kształcenia w jednej sali. Maluchy chodzą zatem od sali do sali, reagując na dzwonek po każdych 45 minutach. Nauczyciele bardzo skarżą się, że reforma cofa ich do systemu klasowo-lekcyjnego. Zamiast postępu – powrót do przeszłości. Oczywiście, tak nie jest wszędzie, ale w wielu placówkach, które uczyły już w systemie zajęć zintegrowanych, dyrektorzy z uwagi na dodatkowa liczbę dzieci młodszych część zajęć realizować muszą w systemie klasowo-lekcyjnym. 

      A co do marzenia Pani Kluzik o tym, aby nauczyciele pomagali w odrabianiu lekcji -  może Pani nie wie, ale w świetlicach szkolnych polskiego systemu oświaty zatrudnieni są właśnie nauczyciele, którzy zajmują się tym, o czym Pani marzy. Jeżeli realizują zatem Pani marzenie, to czas, aby MEN i rząd zrealizował nareszcie marzenie rodziców: możliwość wyboru momentu pójścia ich dzieci do szkoły. To także marzenie nauczycieli – uważa Dziamska.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: tokfm.pl,niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Abp Głódź apeluje: "Jeśli się bijemy w piersi, to najpierw trzeba uderzyć własne, a nie cudze"

Abp Sławoj Leszek Głódź / Fotomag/Gazeta Polska

  

Nienawiść się nasyca. Tworzy pewne podłoże dla wszelkiego rodzaju upośledzeń i chorób. I to zjawisko jest bardzo niebezpieczne – mówił metropolita gdański arcybiskup Sławoj Leszek Głódź w „Gościu Wiadomości". Podkreślił, że zabójstwo Pawła Adamowicza to „wydarzenie bez precedensu w ostatnich dziesięcioleciach”.

Metropolita zaznaczył, że czas przed pogrzebem prezydenta Gdańska jest „wezwaniem dla wszystkich do miłości, pokoju, zgody, rachunku sumienia, a nade wszystko, do uderzenia się we własne piersi”. [polecam:https://niezalezna.pl/254646-sejm-uczcil-pamiec-pawla-adamowicza-minuta-ciszy-schetyna-zegnamy-kolege-i-przyjaciela]

Ciszej nad tą trumną. Mamy dość wojen, zarówno tych zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Trzeba nam solidarności, spokoju, miłości. Trzeba zacząć od prostych słów, o których mówił papież Franciszek: dziękuję, proszę, przepraszam

– mówił abp Głódź.

Zwrócił również uwagę, że „prezydent Adamowicz ostatnie przesłanie skierował pod znakiem: dzielmy się dobrem, szukajmy dobra”. 

I z tym gestem wzniesionej ręki ze światłem do nieba, zakończył życie. Ale to jego przesłanie pozostaje dzisiaj jego testamentem dla nas wszystkich

– powiedział arcybiskup. 

Abp Głódź przypomniał, że rodzina zamordowanego prezydenta prosi, aby nie eskalować napięcia.

Wierzymy, że dobro jednak zwycięży to zło. Nie możemy bazować na negacji, bo negacja zawsze rodzi negację. Ona nie jest twórcza. I jeśli się bijemy w piersi, najpierw trzeba uderzyć własne, a nie cudze

– mówił. 

Nienawiść się nasyca. Tworzy pewne podłoże dla wszelkiego rodzaju upośledzeń i chorób. I to zjawisko jest bardzo niebezpieczne

– zauważył hierarcha.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: TVP Info, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl