Grabarz Warszawy

  

Niewiele osób wie, że prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz jest największym przedsiębiorcą pogrzebowym w Polsce. Miasto jest bowiem właścicielem spółki Miejskie Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych (MPUK), które zajmuje się pochówkami.
 
Spółka ta ma kilkanaście procent udziału w warszawskim rynku pogrzebowym, ale mimo to, w odróżnieniu od mniejszych zakładów prywatnych, jej wyniki nie są imponujące. W 2012 r. jej działalność przyniosła stratę i tylko wpływy z wynajmu nieruchomości oraz innych usług pozwoliły zrealizować symboliczny zysk. Z roku na rok MPUK więdnie. Nic w tym dziwnego, skoro ogniskuje w sobie wszystkie przywary spółek komunalnych. Począwszy od obsadzenia zarządu z klucza politycznego, a kończąc na korzystaniu z jej usług poniżej ceny rynkowej przez nomenklaturę polityczną. Prezesem spółki jest Magdalena Rogozińska (wcześniej radna SLD). Ma to swoje praktyczne konsekwencje – jak ujawnił „Super Express”, z usług MPUK korzystali urzędnicy miasta, w tym także wiceprezydent bezpośrednio nadzorujący spółkę. Osoba ta, zarabiająca łącznie z zasiadaniem w różnych radach nadzorczych ponad 30 tys. zł miesięcznie, skorzystała przy pochówku teścia z rabatu w wysokości ok. 20 proc., niedostępnego zwykłym śmiertelnikom.

Prawdziwi zawodowcy

Spółka taka jak MPUK, która nie realizuje żadnych istotnych zadań, z którymi w tej branży nie dawałby sobie rady wolny rynek – jest naturalnym kandydatem do prywatyzacji. Dziwi zatem trzymanie tej spółki przez siedem lat w portfelu miasta. W zeszłym roku podjęto próbę jej prywatyzacji, jednak zakończyła się ona klapą. Przyczyny tej porażki znakomicie ilustrują ograniczenia Platformy Obywatelskiej jako partii rządzącej miastem.

Pierwszą przyczyną porażki jest „kompromis” zawarty przy wyborze doradcy prywatyzacyjnego. Został nim Final-Invest sp. z o.o. z Łodzi, kierowany przez Dariusza Klimka, wiceministra gospodarki w rządzie AWS‑u. Warunkiem, który Hanna Gronkiewicz-Waltz postawiła podmiotom ubiegającym się o wybór na doradcę przy prywatyzacji MPUK‑u, był wcześniejszy udział w prywatyzacji innych podmiotów. Final-Invest przedstawiła siedem takich wypadków. Okazuje się jednak, że doradzanie było wyjątkowo nieskuteczne, albowiem żadna z prywatyzacji się nie powiodła. Mimo to oferta Final-Invest nie została wykluczona z przetargu. Z dokładnego wczytania się w treść wymagań formalnych wynika, że urzędnicy prawdopodobnie świadomie wpisali udział w prywatyzacji, a nie w sprywatyzowaniu innego podmiotu jako warunek dopuszczenia do przetargu. Ta drobna zmiana czyni różnicę! Z podmiotów ubiegających się o to zlecenie tylko Final-Invest był beneficjentem takiego, a nie innego zredagowania kluczowego zdania. Co dla firm konsultingowych nietypowe, spółka nie ma własnych stron internetowych, na których promowałaby swoje dokonania. Wskazywałoby to na poszukiwanie zleceń jedynie poprzez układy, bez wystawiania się na rynkowy test jakości swoich usług. Tak więc mamy do czynienia ze spółką „krzak” ożywianą do konkretnych zleceń. Jak wynika z przeglądu zamówień publicznych, to właśnie obsadzane z politycznego klucza podmioty sektora publicznego gwarantowały znaczną część przychodów Final-Invest. Jak dużą, trudno przesądzić, albowiem sama spółka nie chce ujawnić publicznej przecież informacji, jaką są sprawozdania finansowe lub wygrane przetargi w sektorze publicznym. Mimo to Hanna Gronkiewicz-Waltz oceniła, że spółka spełnia wymóg wiarygodności ekonomicznej i finansowej postawiony w warunkach przetargu, dopuszczając tym samym do wyścigu po zlecenie konkurentów na warunkach preferujących tylko jednego z nich. Skoro odrzuca się inne wiarygodne podmioty, a na doradcę wybiera się tak „utytułowany” podmiot, to nie może dziwić porażka, którą poniosła Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Kamuflaże Gronkiewicz-Waltz

Prywatyzacja zakładu pogrzebowego ciągnęła się prawie tak długo, jak sprzedaż akcji 100 razy większego Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, by w końcu zostać umorzona z powodu niezadowalających ofert. Jaka kwota satysfakcjonowałaby Hannę Gronkiewicz-Waltz? Do budżetu miasta od 2010 r. wpisywano wpływy z prywatyzacji MPUK‑u na poziomie 20 mln zł. To zastanawiające, bo w Strategii Prywatyzacji na lata 2009–2010 wpisano tylko 7 mln zł. Skoro działalność pogrzebowa MPUK‑u ze względu na przynoszone straty powinna być wyceniona na zero, wartością spółki była wartość posiadanej nieruchomości w atrakcyjnej lokalizacji na ul. Redutowej na warszawskiej Woli. Oznacza to, że w środku szalejącego kryzysu i spadających cen nieruchomości Hanna Gronkiewicz-Waltz podnosi wartość nieruchomości należącej do MPUK‑u prawie trzykrotnie. Czy to jest racjonalne? Tak, jeśli będziemy pamiętali o próbach zakamuflowania rzeczywistego zadłużenia miasta. Poprzez prognozowane wpływy (wyższe niż w rzeczywistości) można korzystniej przedstawić obecną sytuację miasta. Prawdopodobnie prognozowane wpływy z tytułu prywatyzacji MPUK‑u były wynikiem takiej manipulacji. Uniemożliwiło to jednak Hannie Gronkiewicz-Waltz sprzedaż udziałów poniżej kwoty zapisanej w budżecie, albowiem naraziłaby się na podejrzenie korupcji. Co więcej, ratusz wciąż nie chce ujawnić szczegółów prowadzenia negocjacji w sprawie prywatyzacji MPUK‑u. Nie powinno nas to dziwić. To częsta praktyka Hanny Gronkiewicz-Waltz. Dwa lata po prywatyzacji SPEC‑u ratusz nadal w sądach zaciekle walczy, by nie zostały ujawnione szczegóły negocjacji. Robi to, mimo że sąd administracyjny dwukrotnie, w nieprawomocnych póki co wyrokach, zakwestionował tego typu politykę nieprzejrzystości prezydent miasta. Prezydent Warszawy może bezpiecznie naruszać prawo, bowiem NIK kierowana przez partyjnego kolegę Hanny Gronkiewicz-Waltz odmawia przeprowadzenia kontroli, na którą to decyzję rzuca dodatkowe światło fakt, że prezes i współwłaściciel Final-Invest oraz Krzysztof Kwiatkowski znają się z kandydowania z tej samej listy partyjnej w wyborach do parlamentu.

Uwiąd państwa

Powyższy drobny przykład pokazuje, jak więdnie nasze państwo. Pod rządami PO nie potrzeba do tego złodziejstwa i korupcji. Oto drobny kompromis, jakim jest umożliwienie zarobienia paru groszy kumplowi z klasy politycznej, odrzucenie efektywniejszego, ale marginalizującego wpływ urzędników trybu prywatyzacji lub drobne naciąganie parametrów budżetowych kumuluje się na koniec w niemożność uzyskania realnych wpływów ze sprzedaży zupełnie niepotrzebnej gminie spółki. Tymczasem, z powodu braku mniejszych kwot (niż ta możliwa do uzyskania podczas prywatyzacji) zamyka się linie autobusowe lub podnosi mieszkańcom ceny usług komunalnych. Szansa na pozyskanie tych środków może już nigdy się nie powtórzyć, bowiem jak wyżej wykazano, spółka więdnie i za jakiś czas może być zagrożona upadłością, a z całą pewnością będzie mniej warta, o ile koniunktura nie podniesie wartości posiadanej przez spółkę nieruchomości. Nie będzie w tym jednak żadnej zasługi obecnej ekipy rządzącej Warszawą. Niestety, takiego rezultatu działań Platformy Obywatelskiej polskie prawo nie postrzega jako szkodzenie dobru publicznemu.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts