Będzie debata naukowców zespołów Laska i Macierewicza

Niebawem ma dojść do bardzo ważnej debaty między ekspertem zespołu Macieja Laska, prof.

Patryk Luboń/Gazeta Polska
Niebawem ma dojść do bardzo ważnej debaty między ekspertem zespołu Macieja Laska, prof. Grzegorzem Kowaleczką, a ekspertem zespołu Antoniego Macierewicza, inżynierem Glennem Joergensenem z Duńskiego Uniwersytetu Technicznego. – Ustalane są ostatnie szczegóły – powiedział nam Antoni Macierewicz.

Naukowcy obu zespołów od kilku tygodni spierają się o wyniki swoich analiz dotyczących ostatnich sekund lotu Tu-154M. Z obliczeń Jorgensena, członka zespołu parlamentarnego, wynika, że rządowy tupolew, nawet po rzekomym zderzeniu z brzozą i w rezultacie utraty końcówki skrzydła nie mógł wykonać tzw. półbeczki i runąć na ziemię. Jak przekonuje naukowiec, nawet po takim uszkodzeniu samolot powinien spokojnie odlecieć, a nie roztrzaskać się na drobne kawałki. Z kolei prof. Kowaleczko twierdzi, że Joergensen, ekspert zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej, radykalnie pomylił się w swoich obliczeniach m.in. z uwagi na wykorzystanie błędnych danych wyjściowych. W związku z tym teza, której dowodził, nie może być prawdziwa.

Przypomnijmy jednak, że Glenn Joergensen w swoim opracowaniu już na początku zaznaczył, że przyjęte w jego badaniach założenia dotyczące własności aerodynamicznych tupolewa, czyli właśnie dane wyjściowe, były oszacowane z dużym marginesem bezpieczeństwa. A jak się okazuje, dane z rosyjskiej literatury dotyczące tego modelu samolotu w pełni te założenia potwierdzają. Jak twierdzi prof. Kazimierz Nowaczyk, inny ekspert zespołu parlamentarnego pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza, to prof. Kowaleczko się myli i to on w swoich obliczeniach popełnił podstawowe błędy. Chodzi między innymi o nieprawidłowe założenia dotyczące powierzchni nośnej samolotu czy urwanego fragmentu skrzydła. Kowaleczko sugeruje, że całkowita powierzchnia nośna skrzydeł wynosi 180 mkw. Tymczasem, jak tłumaczy Nowaczyk, jest to wielkość obarczona znaczącym błędem przekraczającym 20 proc. – Powierzchnia samych skrzydeł z wysuniętymi klapami bez uwzględnienia statecznika poziomego wynosi 223,45 mkw. Tak znaczący błąd powinien dyskwalifikować wszystkie dalsze obliczenia – mówi naukowiec w rozmowie z „Codzienną”.

Wczoraj odbyła się konferencja prasowa parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy Tu-154M, na której jego przewodniczący Antoni Macierewicz odniósł się do artykułu opublikowanego w tygodniku „wSieci”. Gazeta dotarła do wyników badań archeologów, którzy byli w Smoleńsku w październiku 2010 r. – Wyniki tych badań potwierdzają w pełni analizy, które przeprowadzał zespół parlamentarny – powiedział na poniedziałkowej konferencji Antoni Macierewicz. – Niemal 30 tys. elementów [samolotu] odkrytych przez archeologów nie da się już dłużej ukrywać. Najwyższy czas, by prokuratura wojskowa przestała ukrywać prawdę i przestała zajmować się tym śledztwem – stwierdził wczoraj Macierewicz.

Głos w tej sprawie zabrał zespół Macieja Laska, który tłumaczy społeczeństwu ustalenia komisji Jerzego Millera, jak zawsze twierdząc, że nie było żadnego wybuchu. „Nie ma podstaw, by twierdzić, że przyczyną katastrofy był wybuch” – czytamy w oficjalnym komunikacie zespołu Laska.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

Katarzyna Pawlak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo