Giertychowa schizofrenia

  

Rok 2014 z pewnością będzie przełomowy, jeśli chodzi o losy narodowców. Złożona przez nich deklaracja startu w eurowyborach oznacza, że po kilku latach gromadzenia kapitału politycznego ich wiarygodność zostanie zweryfikowana przez wyborców.

Rodzi się pytanie, czy młodzi ludzie – bo przecież tacy dominują wśród sympatyków Ruchu Narodowego – mają wiedzę na temat korzeni historycznych i politycznych dzisiejszych liderów narodowców? Zachodzi tu obawa, że część z nich nie zna dobrze historii PRL , a wiadomości o samych narodowcach czerpie wyłącznie z ich ust. Ta mieszanka epistemologiczna z pewnością nie może zaowocować dobrym i racjonalnym wyborem politycznym. Warto zatem przypomnieć kilka faktów o narodowcach.

Tradycja, która umarła

Na początku trzeba wyjaśnić, że nie ma żadnej ciągłości politycznej między przedwojenną endecją i dzisiejszym Ruchem Narodowym. Ostatnią wiarygodną emanacją ruchu narodowego II RP były Narodowe Siły Zbrojne, siły skrajnie antykomunistyczne i przez komunistów szczególnie znienawidzone i tępione. Wszelkie pojawiające się potem nurty „narodowe” były inspirowane przez PRL. Klasycznym przykładem takiej działalności było Stowarzyszenie PAX Bolesława Piaseckiego, którego jedynym realnym celem było neutralizowanie myśli niepodległościowej w Kościele katolickim poprzez próby bratania katolików z władzą komunistyczną. O PAX Józef Mackiewicz pisał w „Zwycięstwie prowokacji” w rozdziale pt. „Jak i z czego powstał »PAX«”. „Zasadniczą koncepcją stworzenia tej dywersji było powtórzenie przez komunistów wzoru rozłamowych organizacji religijnych, które swego czasu rozsadziły od wewnątrz patriarszą Cerkiew rosyjską”.

Jednym z prominentnych działaczy PAX był pisarz Jan Dobraczyński. Swoją prokomunistyczną działalność rozwinął, uczestnicząc najpierw we Froncie Jedności Narodu, a później w Patriotycznym Ruchu Odrodzenia Narodowego, powołanym w celach prowokacji i manipulacji społeczeństwem dla ochrony ładu wytworzonego przez stan wojenny. Jeszcze przed upadkiem komuny Dobraczyński otrzymał awans generalski z rąk zbrodniarza stanu wojennego Wojciecha Jaruzelskiego.

Wzorce z PRON

Wspominam o Dobraczyńskim nie bez powodu, bo trzeba koniecznie przypomnieć, że jeden z ojców wskrzesicieli idei narodowej po 1989 r. – Roman Giertych – jako minister edukacji wpisał książkę Dobraczyńskiego na listę lektur szkolnych. Tym samym obrzydliwa postać, reprezentująca chyba wszystko, co najgorsze w wymiarze patriotyzmu, została namaszczona przez narodowca jako nowy wieszcz młodzieży.

Trudno jednak, by inaczej postąpił syn Macieja Giertycha, polityka, który w stanie wojennym wspierał Jaruzelskiego, a później partycypował w marionetkowej Radzie Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa PRL. A więc kogoś, kto we wszystkich tych zdarzeniach, które dla patriotów były hańbą w historii Polski, gorliwie brał udział po stronie namiestnika Imperium Zła.

Fakty te są znane – choć chyba niepowszechnie – i nie stanowią tajemnicy. Niemniej mało kto zastanawia się nad logiką sytuacji, w której osoba wywodząca się z takich właśnie środowisk – a więc stronników krwawej wojskowej dyktatury komunistycznej – zakłada w wolnej Polsce w 1989 r. prawicową i patriotyczną Młodzież Wszechpolską. To przecież jest właśnie casus Romana Giertycha. Dziś Giertych jest daleko od Młodzieży Wszechpolskiej, ale za to blisko Romana Dmowskiego. W każdym razie jego pomnika. 11 listopada paradował przed monumentem przywódcy endeków ramię w ramię z prezydentem Komorowskim.

Giertych-bis

Kiedy niedoszły faszysta Roman Giertych (o którym bohaterskie dzieci lemingów śpiewały „Giertych do wora, wór do jeziora”) nieoczekiwanie okazał się gorliwym obrońcą III RP i stałym gościem jej salonów – a szczególnie TVN24 – wiele osób w Polsce poczuło się zapewne zdezorientowanymi. Być może był wśród nich Krzysztof Bosak, jeden z najbardziej błyskotliwych retorów w Polsce, a dziś lider Ruchu Narodowego. Ale czy mógł nie wiedzieć, że rodzina jego byłego pracodawcy – europosła Macieja Giertycha – nie jest bynajmniej antysystemowa w kontekście III RP?

Jeśli ktoś mógłby sądzić, że wraz z Giertychem odeszły dziwne, okołojaruzelskie konotacje narodowców, to pewne elementy biografii Roberta Winnickiego szybko rozwieją te nadzieje. O Winnickim, byłym polityku LPR, byłym prezesie Młodzieży Wszechpolskiej, a obecnie członku Rady Decyzyjnej Ruchu Narodowego, pisał tygodnik „Polityka”. Okazało się, że Winnicki pobierał pensję od portalu Nowy Ekran. O medium tym Aleksander Ścios pisał w tekście „Nowy Ekran, stare metody”: „Swoją działalność NE zainaugurował jednak obszernym wywiadem z gen. Tadeuszem Wileckim – absolwentem Akademii Sztabu Generalnego ZSRS, uczestnikiem tzw. obiadu drawskiego, człowiekiem o wyrazistych poglądach i ambicjach politycznych. Obecnie gen. Wilecki jest komendantem głównym stowarzyszenia Pro Milito, które założył wspólnie z gen. Markiem Dukaczewskim – szefem byłych Wojskowych Służb Informacyjnych”.

Polska jako laboratorium

Okazuje się, że sznurki biegną od Ruchu Narodowego w stronę towarzysza generała i jego okolic. Ktoś mógłby zareplikować, że wnioski te są wyprowadzone ze zbyt małej liczby przesłanek. Pamiętajmy jednak, że mówimy tu nie o pionkach, lecz o hetmanach. O liderach Ruchu Narodowego, którzy nadali mu kształt i wskazali kierunek. Trudno się dziwić ich ewidentnej niechęci do PiS, skoro ta partia rękami Antoniego Macierewicza, późniejszego członka tej partii, rozwiązała WSI.

Na jakiej zatem zasadzie można darzyć ten projekt polityczny zaufaniem? Dlaczego pokładać nadzieję w ludziach, którzy choć oficjalnie dużo mówią o suwerenności, na poziomie praktycznego działania niebezpiecznie zbliżają się do środowisk, które nakładały Polsce kaganiec w czasach PRL? Czy w świetle korzeni politycznych liderów Ruchu Narodowego ich opowieści o Bogu, Honorze i Ojczyźnie można traktować inaczej niż jako kiełbasę wyborczą?

A jakie są ich prawdziwe cele? Czy słowa w ich mowie są słowami ich myśli? Być może. Jest możliwe, że Roman Giertych zdradził ideały narodowe, przechodząc do establishmentu, a Młodzież Wszechpolska wróciła do wartości Dmowskiego. Że Krzysztof Bosak, pracując u europosła Macieja Giertycha, był młodym nieświadomym człowiekiem i nie wiedział, jaka jest historia polityczna jego szefa. Że Robert Winnicki przypadkiem zaczepił się w Nowym Ekranie. Możliwe, niewykluczone, kto wie..? Tylko czy Polska powinna być laboratorium, w którym przeprowadza się ryzykowne eksperymenty, opłacane z naiwnego kredytu zaufania?

 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl