Kochałem ojca i nadal go kocham. Był wspaniałym, prawym, bardzo odważnym człowiekiem. Wiem, gdzie popełnił błędy. To są skomplikowane sprawy – mówił w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego” Michał Komar. Zapomniał dodać, że jego ojciec Wacław Komar „Kucyk” był w KPP specjalistą od wykonywania partyjnych wyroków śmierci.

Mendel Kossoj ps. Kucyk był w Komunistycznej Partii Polski wykonawcą wyroków śmierci wydawanych przez partię na ludzi uznanych za „agentów burżuazji” i współpracowników policji państwa polskiego, które komuniści chcieli zniszczyć. Sam Wacław Komar chwalił się tymi skrytobójstwami: „26 lipca 1926 roku wspólnie z Felkiem dziobatym i Pikusiem zabiłem prowokatora Bednarza”, a następnie „18 października 1926 zabiłem prowokatora »Kostka«”. „Kucyk” miał ręce pełne roboty, czym chwali się w swoich zapiskach: „W listopadzie 1926 tow. Lampe wysłał mnie z ramienia partii dla organizacji zabójstwa prowokatora w Zagłębiu Dąbrowskim”. Po pół roku znów była dla niego robota. „10 maja 1927 r. zabiłem prowokatora Niewiarowskiego”. Predyspozycje Wacława Komara do mokrej roboty spowodowały, że jeszcze w tym samym – 1927 – roku partia przerzuciła go do kraju, w którym najwyżej ceniono takie talenty. W Sowietach „Kucyk” ukończył kurs przygotowawczy dla kadry dowódczej organizowany przez sztab Armii Czerwonej.

Sowiecki agent

Teraz już czekała go kariera w czołowym oddziale klasy robotniczej, czyli w NKWD. To właśnie sowiecka bezpieka w 1933 r. skierowała Komara do przygotowywania krwawej rewolucji w Niemczech. W tym czasie faszyści byli jeszcze wrogami ZSRS na równi z socjaldemokratami. Sowieckiego agenta „Kucyka” szybko przerzucono do Polski. Wkrótce czekało na niego nowe zadanie.

W 1936 r. Wacław Komar pojechał walczyć o władzę sowiecką w Hiszpanii, gdzie był dowódcą brygady. Trzeba pamiętać, że enkawudyści zajmowali się wówczas przede wszystkim mordowaniem niekomunistów, walczących w szeregach wojsk republiki przeciwko gen. Franco.

Po upadku republiki Komar wycofał się do Francji, gdzie w roku 1940 wstąpił do tworzonej właśnie Armii Polskiej. Zgodnie z dyrektywami Stalina komuniści mieli rozkładać od środka Armię Polską we Francji, gdyż przecież wojna była „imperialistyczna” i należało „demaskować jej prawdziwe oblicze jako broni w rękach anglo-francuskiego imperializmu”.

Po kapitulacji Komar doczekał wyzwolenia Francji w obozie jenieckim. Gdy w 1945 r. wrócił do kraju, był nieocenionym organizatorem bezpieczeństwa. Najpierw został szefem II Oddziału Sztabu Generalnego WP (1945–1947), czyli wywiadu wojskowego, a wkrótce (1947) dyrektorem Wydziału II Samodzielnego, czyli wywiadu cywilnego, i pełnił te funkcje jednocześnie. Po połączeniu obie te instytucje przekształcono w Departament VII MBP (1947–1950). Po pobycie w więzieniu (1952–1954) gen. Komar powrócił do MSW, w którym zajmował funkcje kierownicze do roku 1967, czyli do kolejnej wojny komunistycznych gangów.

„Pan Tadeusz” w optyce postsowieckiej

Syn Wacława Komara, Michał, pisarz, scenarzysta filmowy, autor sztuk teatralnych i publicysta – jak czytamy w notkach biograficznych – w 1982 r. otrzymał doktorat w dziedzinie nauk humanistycznych. Pracował w redakcjach „Szpilek” i „Miesięcznika Literackiego”, współpracował z redakcjami „Współczesności” i „Dialogu”. W czasie pierwszej Solidarności i stanu wojennego był kierownikiem literackim zespołu filmowego „Silesia”, kiedy kierował nim Ernest Bryll.

Michał Komar jest m.in. autorem wywiadów z Władysławem Bartoszewskim, Stefanem Mellerem, Sławomirem Petelickim, Krzysztofem Kozłowskim. Publikuje na łamach „Gazety Wyborczej” oraz „Tygodnika Powszechnego”. W telewizji TVN24 można było go oglądać w programie Mateusza Cieślika i Agaty Passent „Xięgarnia”. Na uwagę zasługuje jego recenzja „Pana Tadeusza” (odcinek 21). Epopeję narodową sprowadził do opowieści, w której polska szlachta jest bandą pijaków, nieudolnych napastników – Komar starannie wylicza, co piją, twierdzi, że potem mają „straszny sen na kacu”. Rosjanie, przebiegli i mądrzejsi, przyjeżdżają i wiążą pijaną tłuszczę. Niczego więcej Komar w dziele Mickiewicza nie dostrzegł. „Czytajcie Pana Tadeusza, to dzieło nieśmiertelne” – zakończył. Już sama ta recenzja najważniejszego dla polskiej tożsamości utworu demaskuje tego „intelektualistę” III RP.

„Jakieś obce smoki” – można powtórzyć za Jarosławem Markiem Rymkiewiczem słowa opisujące postkomunistyczne elity rządzące. Współczesne teksty Michała Komara też nie pozostawiają złudzeń – widać w nich przywiązanie do establishmentu III RP.

Po 1989 r. Michał Komar założył Nową Telewizję Warszawa – NTW, która nadawała na częstotliwościach należących do wojska. NTW była powiązana z Polonią 1 – stacją Nicoli Grauso. Została jednak zlikwidowana w 1994 r. w związku z decyzją KRRiT, która nie przyznała Polonii 1 koncesji na nadawanie.

Niedługo po zamknięciu NTW Michał Komar został redaktorem naczelnym „Sztandaru Młodych”. Pismo młodych komunistów, które przejął we władanie, przestało się ukazywać w lipcu 1997 r. Komar stał się w ten sposób grabarzem tytułu istniejącego od 1950 r.

Porachunki w bezpiece

W wywiadzie przeprowadzonym przez Pawła Reszkę w „Tygodniku Powszechnym” Komar junior opowiada, jak komuniści torturowali jego ojca w roku 1952. Zapomina tylko, że to były porachunki między zbrodniarzami. To nie za wolną Polskę cierpiał jego ojciec w więzieniu Informacji Wojskowej.

Komara posadzili jego towarzysze zbrodni, gdy Bierut przystąpił do wyeliminowania tzw. hiszpanów, czyli komunistów, którzy na rozkaz Stalina walczyli w Brygadach Międzynarodowych w Hiszpanii, a później krwawo budowali komunizm w Polsce. Teraz stali się niepotrzebni, więc zastosowano wobec nich metody, którymi to oni przedtem tępili patriotów. Dlatego później „hiszpanie” mogli występować jako ofiary stalinizmu. I tak wojna gangów urosła do rangi bohaterskiej walki o wolność.

Michał Komar skarży się, że ludzie się cieszyli, iż jego „prawy” ojciec siedzi. A dlaczego mieli się wzruszać, że człowiek, który budował komunizm na trupach patriotów padł ofiarą własnych metod? Gdy gangsterzy do siebie strzelają, normalny człowiek żadnego z nich nie żałuje. A niech się wytłuką nawzajem. Niech zobaczą, jak smakuje los, który gotowali innym.

Nie błędy, tylko zbrodnie

Nikt nie oczekuje, by Michał Komar wyrzekł się ojca, tylko by nie fałszował historii. Wacław Komar nie popełniał błędów, tylko większość życia poświęcił budowie zbrodniczego systemu. Zakończył swoje dzieło w 1967 r. nie z własnej woli, tylko dlatego że tak postanowili towarzysze z bezpieki.

Michał Komar proponuje też szlachetne wzorce do naśladowania. „Ale Gross wywołał dyskusję tą książką, książką o Jedwabnem, […]. To doskonały socjolog i historyk. On stawia istotne pytania”.

No to już wiemy, jak stawiać istotne pytania. Wszystko, co o nas źle świadczy, jest kłamstwem. Wobec innych kłamać można i należy, boto jest stawianie istotnych pytań.

Dowiadujemy się nawet, że sfałszowaliśmy faksymile dokumentu IPN u, ponieważ dotyczy Eugeniusza Smolara, no a on jest „nasz”, czyli z definicji poza wszelkimi zarzutami – prawy i szlachetny.

„Resortowe dzieci” najwyraźniej czekają na książkę, która wybieli ich rodziców, tzn. pokaże „złożoność historii” i uzasadni pozycję zajmowaną przez nich dzięki stalinowskiemu desantowi seniorów. I wtedy taka głęboka książka może opisywać „bohaterskie” dokonywanie przez Wacława Komara mordów na partyjny rozkaz.