"Zbiór nieprawd, insynuacji, pomówień, pogardy, współczesny lokalny odpowiednik Protokołów Mędrców Syjonu" - tak książkę "Resortowe dzieci" określił jeden z jej antybohaterów, Jacek Żakowski. Swoje histeryczne wynurzenia dziennikarz opublikował w "Gazecie Wyborczej".

Jako pretekst do kolejnego ataku na "Resortowe dzieci" posłużyła Żakowskiemu rzekoma "degeneracja polskiego katolicyzmu".

Publicysta ma za złe Kościołowi katolickiemu w Polsce, że "akceptuje sianie nienawiści przez wielu biskupów, księży oraz świeckich, którzy pod katolickim szyldem kłamią na temat gender, judaizują mniejszości seksualne (szczują na nie, jak kiedyś na Żydów), pochwalają oraz praktykują pogardę i przemoc, popełniają i bagatelizują przestępstwa seksualne oraz rasistowskie, uprawiają oraz akceptują rozmaite formy szowinizmu, w tym antysemityzm, a nawet pomagają w ich propagowaniu nie tylko przez media z katolickim szyldem, ale też przez udostępnianie kościelnej infrastruktury".

Jak widać - Żakowskiemu niemal wszystko kojarzy się z Żydami; nawet nieakceptowanie propagowania dewiacji jest dla niego "judaizowaniem mniejszości seksualnych".

Sprawy Żydów i antysemityzmu przychodzą publicyście do głowy także, gdy myśli o książce "Resortowe dzieci". Żakowski, pisząc o portalu Fronda.pl, snuje następujące refleksje:

"Czy [papież Franciszek] wie, że to autorzy tej strony upowszechniają pomówienia i kłamstwa pod adresem największej erupcji chrześcijańskiej miłości w Polsce, jaką jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy? Czy ktoś mu powiedział, że tym samym kanałem rozprowadzane są wydane przez Frondę "Resortowe dzieci" - zbiór nieprawd, insynuacji, pomówień, pogardy, współczesny lokalny odpowiednik Protokołów Mędrców Syjonu?

Żakowski dodaje: "Mszę za miasto Arras" Andrzeja Szczypiorskiego, która opisuje falę podobnego szaleństwa, jakie dotknęło Arras w 1461 r., kończy przyjazd księcia Rzeszy i biskupa Utrechtu, który przywraca spokój i wypędza liderów obłędu. Tylko zewnętrzna interwencja mogła przynieść ukojenie i normalizację. I tylko ona jest dzisiaj dowodem, że winę za zbrodnie popełnione w Arras ponosi aberracja religii, a nie głoszący ją Kościół. Coraz więcej wskazuje na to, że także polski katolicyzm nie zdoła już sam podnieść się z obłędu, w który od lat się stacza. Na żadnego księcia nie można jednak liczyć. 

Przypomnijmy: antysemickie Protokoły Mędrców Syjonu to fałszywy dokument stworzony pod koniec XIX w. przez carską policję polityczną. Jeśli mają one więc coś wspólnego z jakąś wymienianą przez Żakowskiego w tekście książką, to nie z "Resortowymi dziećmi" (które demaskują ludzi bezpieki), lecz z antykatolicką "Mszą za miasto Arras" agenta SB Andrzeja Szczypiorskiego, który w artykule w "GW" jawi się jako moralny autorytet.