Wczoraj zmarł Nelson Mandela. Media wspominają go jako pioniera pokoju. Prezydent Barack Obama wyznał, że Mandela był dla niego inspiracją i pozostanie przykładem aż do końca życia. Z kolei królowa Elżbieta II jest głęboko zasmucona śmiercią człowieka, który „pracował niestrudzenie dla dobra swego kraju”. Okazuje się, że w jego biografiach całkowicie pomijane są wszystkie wątki mogące wywołać jakiekolwiek kontrowersje.  - W efekcie wprowadzonej przez niego ustawy, od 96 roku do chwili obecnej zginęło co najmniej milion dzieci - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl Tomasz Terlikowski.
 

- Nelson Mandela odpowiada za śmierć o wiele większej liczby czarnych niż najwięksi afrykańscy rasiści. On wprowadził w 1996 roku w RPA ustawę, która pozwala na aborcję dziewczynkom bez względu na wiek i na przyczynę. Według ustawy do 12 tygodnia można wykonywać aborcję bez względu na wszystko, a później z przyczyn społeczno ekonomicznych. W efekcie tej ustawy, od 96 roku do chwili obecnej zginęło co najmniej milion przede wszystkim czarnych dzieci. To jest pierwszy i podstawowy do niego zarzut. Co to za bojownik o prawa czarnych, który podpisuje prawo, które przyczynia się do śmierci o wiele większej liczby czarnych niż apartheid, bo apartheid to generalnie był paskudny ustrój, ale nie zabójczy. Drugi zarzutem jest to, że wbrew temu co się mówi on też był rasistą, tylko czarnym rasistą przeciwko białym. Kiedy on był prezydentem jego bojówki likwidowały farmy białych, masowo gwałciły kobiety. To był element wojny rasowej. Dodajmy, że wszystko to w imię fałszywej ideologii, ponieważ pierwsi na tych terenach byli nie Zulusi i nie czarni, tylko biali. Oni tam pierwsi osiedli, dopiero później kolejne fale to były fale czarnych osadników. Tylko ktoś kto jest rasistą może sądzić, że Afryka ma być tylko dla czarnych. Trzeba powiedzieć zupełnie jasno, był to zwyczajny komunista, który doprowadził do upadku kwitnącej gospodarki RPA – powiedział w rozmowie z portalem niezalezna.pl Tomasz Terlikowski.