Torturowany fizycznie i psychicznie przez komunistycznych siepaczy, opluwany przez reżimową prasę, złożył wielką ofiarę, przebaczając swoim oprawcom.

- Moim wrogom, którzy nieustannie przydawali tyle krzywdy, mimo wszystko przebaczam, starając się naśladować Chrystusa Miłościwego i dziękuję za daną mi okazję przejścia przez próbę i czyściec na ziemi - pisał biskup diecezji kieleckiej Czesław Kaczmarek w grypsie wysłanym z klasztoru oo. Kapucynów w 1956 roku, gdzie był przez dwa lata internowany.

Wszystko dla Chrystusa
Biskup Czesław Kaczmarek urodził się w Lisewie 14 kwietnia 1895 roku jako jedynak w rodzinie Franciszki i Józefa. Do seminarium w Płocku wstąpił w 1916 roku, a święcenia kapłańskie otrzymał w marcu 1922 z rąk bpa Andrzeja Nowowiejskiego w Nasielsku.
Musiał być wybitnym studentem, bo został skierowany na uniwersytet w Lille w Instytucie Nauk Społecznych i Politycznych. We Francji opiekował się polskimi emigrantami, nie szczędząc tym najuboższym również pomocy materialnej.
- Po powrocie do kraju w roku 1928 ksiądz Kaczmarek został mianowany sekretarzem generalnym Związku Młodzieży Katolickiej. W licznych ośrodkach diecezji organizował dla młodzieży kursy dokształceniowe, oświatowe i religijne, dni skupienia i rekolekcje itp. On doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że od poziomu wiedzy religijnej, duchowego i moralnego stanu młodzieży zależeć będzie przyszłość polskiego katolicyzmu - pisze Jan Pałyga SAC w poświeconym duchownemu rozdziale książki pod tytułem "Golgota".
Lata trzydzieste XX wieku to czas rozkwitu Akcji Katolickiej. Zwierzchnicy skierowali więc księdza Kaczmarka na stanowisko dyrektora Instytutu Akcji Katolickiej. Tam rozpoczął zakrojoną na szeroką skalę i skierowaną do wszystkich warstw społecznych działalność wydawniczą. - Dzięki swojej działalności w Związku Młodzieży i akcji Katolickiej - pisze dalej pallotyn Pałyga - oraz wydawanym pismom i artykułom dał się poznać jako wybitnie inteligentny ksiądz o szerokich horyzontach myślowych. Nic więc dziwnego, że 24 kwietnia 1938 roku został mianowany biskupem kieleckim. Sakrę biskupia przyjął z rąk nuncjusza apostolskiego abpa F. Cortezi. Rządy w diecezji rozpoczął pod hasłem: Omnia pro Christo Rege (Wszystko dla Chrystusa Króla).
Miesięczne dni skupienia, kursy dokształcające dla działaczy religijnych, kursy duszpastersko - społeczne dla kapłanów, rozwój Akcji Katolickiej, erygowanie dwóch nowych parafii, to efekt tylko rocznej działalności nowego pasterza.

Bohater czasów wojny
Kielecczyzna w czasie drugiej wojny światowej to miejsce działania licznych oddziałów partyzanckich. Byli to nie tylko słynni "Jędrusie", lecz także grupy NSZ, Batalionów Chłopskich. Im wszystkim ksiądz biskup udzielał wszelkiej możliwej pomocy. Mianował kapelanów dla oddziałów partyzanckich oraz organizował kontakty, posyłał wyżywienie.
Gmach seminarium duchownego w Kielcach musiał zostać opróżniony, ale seminarium funkcjonowało w podziemiu. Oprócz własnych kleryków hierarcha przyjął 86 alumnów z innych parafii i zakonów.
Niemcy ze szczególną zaciekłością tropili księży, zwłaszcza z tych rejonów kraju, które zostały przyłączone do Rzeszy. Dwustu dwudziestu kapłanów - uciekinierów i wygnańców znalazło schronienie i utrzymanie dzięki biskupowi kieleckiemu. Hierarcha ze wszystkich sił popierał tajne szkolnictwo podstawowe i średnie. Dzięki niemu w 1943 roku podjął tajne nauczanie Katolicki Uniwersytet Lubelski i Uniwersytet Ziem Zachodnich, znany później jako okupacyjny Uniwersytet Poznański. Po wojnie starał się o odbudowę świątyń. Wznowił działalność Caritasu, niosąc pomoc materialną mieszkańcom spalonych miejscowości. W samych Kielcach działało siedem kuchni parafialnych dla ubogich. Dla tysięcy dzieci w czasie wakacji organizowano kolonie i obozy.

Tortury i manipulacja
20 stycznia 1951 roku aresztowano bpa Kaczmarka i osadzono w więzieniu. Po dwóch miesiącach go zwolniono, ale po to tylko, by go aresztować ponownie. I wtedy okazało się, że szykuje się przeciw niemu pokazowy proces. Biskupowi zarzucono kolaborację z Niemcami i działania przeciwko Polsce Ludowej. Cień procesu miał rzutować na cały Episkopat.
Tortury, w tym miażdżenie palców, sadzanie na odwróconym stołku, głodzenie, całkowita izolacja odprowadziły do tego, że biskup załamał się i przyznał do niepopełnionych czynów. Wtedy w prasie ukazywały się obrzydliwe publikacje odsądzające hierarchę od czci i wiary.
Za to gdy 30 marca 1957 roku Naczelna Prokuratura Wojskowa w Warszawie wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa "z powodu braku dowodów winy" w sprawie biskupa i osób współoskarżonych, tylko niektóre gazety wydrukowały parowersowe wzmianki. Po umorzeniu śledztwa biskup wrócił do Kielc. Mimo wysiłków komunistów Episkopat Polski nigdy nie zgodził się na jego odwołanie, okazują w ten sposób ogromne zaufanie kapłanowi.
I znów wytężona praca. Erygowanie nowych parafii, utworzenie Niższego Seminarium Duchownego w Kielcach, zwołanie i prowadzenie II Synodu Diecezjalnego. Ale po torturach nigdy nie doszedł do siebie. W czasie Konferencji Episkopatu (10 czerwca 1963 roku) doznał rozległego zawału serca. Zmarł dwa miesiące później w klinice w Lublinie.
8 listopada 1990 roku prokurator generalny RP Aleksander Bentkowski zmienił prawomocne  postanowienie o umorzeniu śledztwa. Dokument stanowił o całkowitym uniewinnieniu biskupa z powodu spreparowanego procesu. Hierarcha nie żył już wtedy od prawie 20 lat.