Grupa trzymająca e-biznes. „Gazeta Polska” ujawnia

Krzysztof Bondaryk, Wiesław Paluszyński, Witold D., Wojciech Garstka, Janusz Cendrowski – to osoby, które od lat „trzęsą” polskim rynkiem informatycznym.

Filip Błażejowski, Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Krzysztof Bondaryk, Wiesław Paluszyński, Witold D., Wojciech Garstka, Janusz Cendrowski – to osoby, które od lat „trzęsą” polskim rynkiem informatycznym. Według „Gazety Polskiej” łączy je także inny mianownik – w różnoraki sposób byli powiązani ze służbami specjalnym i resortem spraw wewnętrznych.

Afera informatyczna, która zatacza coraz szersze kręgi, pokazała, że w tym sektorze od lat nic się nie zmieniło, a karty rozdają ci sami ludzie. Wystarczy przejrzeć rejestry handlowe najważniejszych spółek informatycznych w kraju, by się przekonać o sieci wzajemnych powiązań - pisze „Gazeta Polska”. Te same nazwiska pojawiają się w różnych konfiguracjach i nie ma w tym żadnego konkretnego politycznego klucza. Są tam ludzie zarówno kojarzeni z PO, jak i SLD; z obecnym premierem, a także z aktualnie urzędującym prezydentem.

Ekipa z bezpieki

W ścisłej czołówce osób, które mają ogromne wpływy na rynku informatycznym, są m.in. dwaj byli funkcjonariusze komunistycznej bezpieki: Janusz Cendrowski, absolwent moskiewskich uczelni, oraz Wojciech Garstka, jeden z najbliższych współpracowników Czesława Kiszczaka.

„Matematyk i filozof, doświadczony manager w jednostkach administracji publicznej, w prywatnych firmach i korporacjach oraz jako szef własnej firmy. Wykładowca kilku wyższych uczelni (logika i metodologia). Aktywny konsument i uczestnik życia kulturalnego (teatr, muzyka, poezja). Dziennikarz i prezenter, człowiek wielu profesji. Służył w MSW i UOP, zajmując się »białym wywiadem«. Współorganizował w Warszawie pierwszą prywatną telewizję »Top Canal«. Doradza Głównemu Geodecie Kraju w zakresie IT i prowadzi projekty PHARE w ramach budowy Zintegrowanego Systemu Katastralnego. Nałogowy opowiadacz pieprznych kawałów. Szanuje intelektualistów i ludzi z fantazją, nie cierpi fanatyzmu pod każdą postacią” – cytuje ogólnodostępną notkę biograficzną Wojciecha Garstki „Gazeta Polska”.

W notce nie ma nic o przeszłości Garstki sprzed 1989 r., a jest ona niezwykle ciekawa. Według znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentów Wojciech Garstka w maju 1973 r. został pozyskany do współpracy przez Wydział III KS MO w charakterze tajnego współpracownika pseudonim Wojciech na zasadach dobrowolności, celem zabezpieczenia operacyjnego Instytutu Filozofii UW oraz Koła Naukowego Filozofów.

Przez dwa lata ‒ od 1979 do 1981 r. – Wojciech Garstka pełnił funkcję wykładowcy w Zakładzie III Katedry Organizacji i Zarządzania w Akademii Spraw Wewnętrznych. W 1990 r. rozpoczął służbę w gabinecie ministra spraw wewnętrznych, którym był wówczas Czesław Kiszczak. W okresie Okrągłego Stołu Garstka został rzecznikiem prasowym Kiszczaka. Z resortu odszedł w 1990 r. w stopniu podpułkownika.

Równie ważną postacią na rynku teleinformatycznym jest Janusz Cendrowski. Absolwent moskiewskiej uczelni z dyplomem doktora, wydanym przez Wyższą Komisję Kwalifikacyjną przy Radzie Ministrów ZSRS, a w PRL wyróżniający się pracownik Biura „A” Służby Bezpieczeństwa, o czym pisała „Gazeta Polska”.

Po 1989 r. Janusz Cendrowski został pracownikiem Biura Szyfrów Urzędu Ochrony Państwa. Jak wynika z akt zachowanych w Instytucie Pamięci Narodowej, Cendrowski zgłosił się do pracy na rzecz Służby Bezpieczeństwa w 1985 r. Był wówczas aktywnym działaczem PZPR. Zatrudniały go Warszawskie Zakłady Telewizyjne, lecz zajęty był bardziej kończeniem pracy doktorskiej w ZSRS. Poznał wówczas przyszłą żonę Ludmiłę Rogożkinę, członkinię Komsomołu.

W oficjalnym biogramie Cendrowskiego można przeczytać, że jest on „doktorem nauk technicznych w dziedzinie informatyki. Długoletni pracownik Biura Bezpieczeństwa Łączności i Informatyki UOP, od roku 1994 członek Komitetu Technicznego 182 PKN »Ochrona informacji w systemach teleinformatycznych«. Kierownik Zespołu Bezpieczeństwa Systemów Biznesowych w Asseco Poland SA. Prowadzi audyty oraz projekty w zakresie wdrożenia polityki bezpieczeństwa i systemów ISMS. Od wielu lat publikuje w prasie informatycznej i występuje na krajowych konferencjach naukowych poświęconych bezpieczeństwu teleinformatycznemu. Prowadził wiele szkoleń w tym zakresie”. Nie ma ani słowa o jego służbie w SB ani szkoleniu w Związku Sowieckim.

„Gazeta Polska” wysłała pytania zarówno do Wojciecha Garstki, jak i Janusza Cendrowskiego, ale do momentu oddania gazety do druku nie otrzymała odpowiedzi.

Informatyczne imperium

Krzysztof Bondaryk – od 1 października radca ministra obrony narodowej ds. bezpieczeństwa cybernetycznego – od wielu lat uchodzi za najważniejszego „gracza” na rynku teleinformatycznym. Był najdłużej urzędującym szefem służb specjalnych: od końca 2007 do początku 2013 r. kierował Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Gdy niespodziewanie podał się do dymisji na początku tego roku, komentatorzy łączyli tę decyzję z planowaną reformą służb specjalnych. W kuluarach jednak mówiono o związkach personalnych Krzysztofa Bondaryka z bohaterami infoafery i że to właśnie było jedną z przyczyn dymisji. Witold D., wiceminister spraw wewnętrznych i administracji za czasów Grzegorza Schetyny, jeden z głównych bohaterów infoafery, zasiadał w jednej spółce z Krzysztofem Bondarykiem oraz Wiesławem Paluszyńskim, ekspertem rynku informatycznego, członkiem władz Polskiego Towarzystwa Informatycznego. Wiesław Paluszyński jest postrzegany jako człowiek blisko związany z obecnie urzędującym prezydentem Bronisławem Komorowskim. Był m.in. w 2012 r. uczestnikiem debaty „Siećpospolita” organizowanej przez Kancelarię Prezydenta, w tym samym roku. Został odznaczony przez Komorowskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi w działalności na rzecz polskiego sektora technologii informatycznych i komunikacyjnych”. Z kolei w tym roku Paluszyński jako wiceprezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji zasiada w Kapitule Konkursu „Laur innowacyjności 2013”, który objął honorowym patronatem Bronisław Komorowski.

Paluszyński z wykształcenia jest elektronikiem. W latach 80. pracował m.in. w wydawnictwie „Sigma”, był także członkiem ORMO. Według znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentów Wiesław Paluszyński w czasach PRL został zarejestrowany jako tajny współpracownik SB pseudonim Bogdan. W styczniu 1981 r., gdy trwał stan wojenny, podpisał zobowiązanie „o udzielaniu informacji Służbie Bezpieczeństwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na temat szkodliwej działalności politycznej na niekorzyść interesów PRL”. W dokumentach komunistycznej bezpieki zachowały się odręczne notatki popisane „Wiesław Paluszyński” m.in. na temat działalności opozycjonistów.

Po 1989 r. Paluszyński trafił do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a w czasie procesu akcesyjnego związanego z wstępowaniem Polski do NATO był dyrektorem Departamentu w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Było to za czasów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, gdy szefem BBN był Marek Siwiec. W końcu lat 90. Paluszyński był członkiem zarządu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Już wtedy, zasiadając w gremiach organizacji informatycznych, był związany z ówczesnym wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji Krzysztofem Bondarykiem oraz szefem MSWiA Januszem Tomaszewskim. Po dymisji Tomaszewskiego Bondaryk i Paluszyński zasiadali razem w kilku przedsięwzięciach biznesowych, m.in. w Trusted Information Consulting Sp. z o.o. (Ticons) – w tej spółce od 2003 r. prezesem jest Wiesław Paluszyński. Firma ta realizowała lukratywne zlecenia m.in. dla MSWiA, ARiMR, Centralnego Zarządu Służby Więziennej, Kancelarii Sejmu, Ministerstwa Gospodarki, Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, gminy miasta Sopot, PZU, Totalizatora Sportowego, Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

„Gazeta Polska” zapytała Wiesława Paluszyńskiego o pracę w firmie razem z Krzysztofem Bondarykiem i Witoldem D.

‒ Panowie Krzysztof Bondaryk i Witold D. pracowali w firmie Ticons, niestety nie mam pod ręką dokumentów, aby stwierdzić dokładnie, w których latach. Obaj panowie nie ukrywali tego faktu nigdy, więc proponuję zapytać ich bezpośrednio, bo nie chciałbym pomylić się w datach. Było to w każdym razie kilka lat temu – odpowiedział „Gazecie Polskiej” Wiesław Paluszyński.

‒ Informuję, że gen. bryg. K. Bondaryk był zatrudniony w firmie TI Consulting w 2004 i do marca 2005 r. Umowę o pracę rozwiązano na zasadzie porozumienia stron. Poza pracą w TI Consulting nie łączyły go z panami Paluszyńskim i D. żadne inne przedsięwzięcia – odpowiedział „Gazecie Polskiej” w imieniu Krzysztofa Bondaryka rzecznik prasowy ministra obrony narodowej Jacek Sońta.

 

Źródło: Gazeta Polska

Dorota Kania
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo